Psychologia · 5 min czytania
Dar.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dar.
Nie pamiętam, kiedy to się zaczęło. W mojej głowie zawsze panował chaos. Tysiące głosów przeplatało się z setkami myśli. To nie były moje myśli. Rozmaite obrazy ludzkich pragnień i żądzy nakładały się na siebie, przenikały. Wystarczyło, że popatrzyłem komuś w oczy i już wiedziałem. Co myśli, czuje, czego się obawia. Jego obnażona psychika, jak otwarta księga, zapraszała do czytania. Proszę. Zajrzyj. Poznaj moje najgłębsze sekrety. Tajemnice. Nie znosiłem tego. Mój rozum już dawno nie rozpoznawał {i}swoich{/i} myśli od {i}cudzych{/i}. Starałem się nie patrzeć ludziom w oczy. Wiem, że uważali mnie przez to za nieśmiałego odludka, może dziwaka. Gdyby tylko wiedzieli… W tamten jesienny wieczór szedłem jak zwykle ze wzrokiem utkwionym w płytki chodnikowe. Chciałem je policzyć. Nie wiem dlaczego. Wiedziałem doskonale, że na trasie z pracy do domu jest ich dokładnie dwieście czterdzieści trzy. Nagle poczułem uderzenie w bark. Odruchowo podniosłem wzrok. - Przepraszam – usłyszałem stłumiony głos. Czarnowłosa dziewczyna, obiema rękami próbowała zasłonić twarz. Przez sekundę zobaczyłem spuchnięte od płaczu oczy. To wystarczyło. - Nie szkodzi – odparłem. Dziewczyna nie czekała na moją reakcję. Biegła dalej w rozpiętym płaszczu. Płakała. Jej postać stopniowo wtapiała się w bezbarwny tłum przechodniów, aż zupełnie zniknęła. Stałem jak osłupiały. W pamięci wciąż miałem widok jej oczu. To był tylko ułamek sekundy, jednak to co w nich zobaczyłem… Muszę ją odnaleźć, pomóc – postanowiłem. Wiatr we włosach dodawał mi odwagi. Pospiesznie przesuwałem się wzdłuż ulicy. Dziesiątki twarzy bombardowały mój mózg. Czułem się jak rozstrojone radio, łapiące tylko strzępy, nikomu nie potrzebnych informacji. Tłum stawał się coraz rzadszy. Zapadał zmrok. Tknięty przeczuciem skręciłem w boczną aleję. Chłód bijący znad rzeki na chwilę orzeźwił moje zmysły. Podszedłem do mostu. Nieśmiało, krok za krokiem, zbliżałem się do postaci, która stała na środku. Stopniowo w oddali zarysowywała się sylwetka dziewczyny, która stojąc obiema nogami na poręczy mostu kurczowo trzymała się filaru. Poznałem ją. To była moja nieznajoma. - Cześć – powiedziałem…