Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

fantastyka · 8 min czytania

Dar

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Pamiętam ten dzień, jakby to było wczoraj. Bardzo bolało. Takiego bólu nie zapominasz, nawet po śmierci. A naprawdę zapominasz wiele. Poprzednie życie zdaje się być zaledwie snem, który blaknie szybciej niż by się chciało. Już po pierwszej dobie masz wątpliwości czy to co kiedyś było, naprawdę się wydarzyło, wspomnienia zlewają się w jedno, trudno odróżnić fakty od fałszywych obrazów. Ten stan potrafi doprowadzić do szaleństwa. Miotasz się wewnętrznie, niezdolny do określenia rzeczywistości. Wyobrażasz sobie nie mieć wspomnień? Ja nie potrafiłam. I uwierz mi, z trudem mi się to udało. Wspomnienia są dla nas jak dym. Szybko ulatują, ciągle zmieniają kształty, znaczenie. A tylko one pozwalają zachować tą resztkę człowieczeństwa, która jeszcze tli się po przemianie. Nie wolno nam jej zatracać, bo tylko tym różnimy się od pozostałych. Niczym więcej. Pod innymi względami jesteśmy tacy sami. Wiesz, gdybym wtedy wiedziała, gdyby ktokolwiek mi powiedział to może... Nie. Nie zmieniłoby to niczego. Byłam wtedy zbyt głupia, żeby cokolwiek zauważyć. Zbyt zapatrzona w siebie. Zbyt pewna swoich racji, nawet jeśli były niesłuszne. Poza tym chciałam się wybić. Nie pochodziłam z biednej ani z patologicznej rodziny. Miałam wszystko co potrzeba do życia. Nie bił mnie ojciec. Matka się nie puszczała. Można powiedzieć, że nawet się kochali na swój pokręcony, niezrozumiały dla innych sposób. Nie, to nie dlatego. Chciałam zrobić coś niedozwolonego. Bliscy widzieli we mnie tylko dziewczynę, którą szybko trzeba wydać za mąż, by urodziła dzieci i zajęła się własną rodziną. A ja wiedziałam, że stać mnie na więcej. To było jedyne wyjście. Pamiętam tę noc. Ciemność i tylko migająca raz za razem szata szamana. Teraz, po latach, wiem, że on o wszystkim wiedział, że specjalnie wprowadził mnie w pułapkę opowiadając o Bibliotekach, Salach Nauk, Muzeach i Skarbcach. Nie mam mu tego za złe. Wiem, że nie miał wyboru, bał się. Każdy by się bał. A strach jest potrzebny do napędzania tej maszyny śmierci i tajemnicy. Teraz to wiem. Szaman powiedział, żebym nie uciekała, cokolwiek miałoby się wydarzyć. Nie zrozumiałam od razu, ale to spowodowało u mnie powstanie pierwszych wątpliwości. Szkoda tylko, że wtedy było już za późno. Wiesz, czasem śni mi się to wszystko. Pomimo upływu tylu lat i częściowym pogodzeniu się z tym co było. Budzę się wtedy, ale nie potrafię krzyczeć. To za wiele. To nie prawda, że od początku było źle. Nie. Wyszłam na specjalnie wykarczowaną polanę pośrodku puszczy i wydawało mi się, że będzie naprawdę dobrze. Wyrwałam się, byłam w pewnym sensie wolna od wszystkiego co mnie dotyczyło. A wtedy otoczyli mnie. Z początku nie zauważyłam Ich. Pojawili się nagle, wyłaniając się z ciemności jak cień lub czarny dym. Serce podskoczyło mi do gardła, ale nie ruszyłam się ani na krok wiedziona przeczuciem, że nie było najmniejszego sensu tego robić. Najpierw przystanęli przy linii drzew. Widać było jedynie blask żółtych oczu. Po chwili zaczęli się zbliżać, a ja mogła zobaczyć Ich w całej okazałości. Było Ich pięcioro, każde wysokie i chude, ale na swój sposób piękne. Pierwszy, o imieniu Aoru, podszedł do mnie od razu. Inni wydawali się być zaciekawieni, jednak zachowywali dystans. Opuściłam wzrok przypominając sobie słowa szamana, że nie należy patrzeć w Ich oczy. Gościła tam nieskończoność tak wielka, że nie pojęta dla ludzkiego umysłu. Czułam bijący od Nich chłód śmierci. Słyszałam ciche syki wydobywające się z Ich gardeł. Stałam bez ruchu, bojąc się zrobić cokolwiek. Nawet oddychanie przychodziło mi z trudem. Aoru okrążył mnie powoli. Po chwili dołączyła do niego reszta: Amaru, Aviiru, Amilla oraz Avella. Kazali mi spojrzeć na siebie, a ja nie wiedziałam czy mam to zrobić naprawdę czy to jakiś podstęp. Poczułam delikatny dotyk na podbródku i pod czyimś wpływem uniosłam…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%