kultura · 17 min czytania
Dawno temu w Londynie stał klub Blitz
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Pokolenie ma znaczenie
Dawno, dawno temu w Zjednoczonym Królestwie stał klub muzyczny o nazwie Blitz. Żeby była jasność: nie mówimy o czasach skrajnie zamierzchłych. Okres historyczny, o którym będziemy rozmawiać, to przełom lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku. Dla osób młodych, czyli dla nastolatków i dwudziestolatków, jest to jednak epoka odległa, zupełnie jak średniowiecze lub starożytność. I właśnie dlatego ja, przedstawicielka rocznika 1991, zdecydowałam się użyć retorycznego wyrażenia “dawno, dawno temu”. Możliwe, że niektóre informacje, zawarte w niniejszym tekście, będą banalne dla czytelników w średnim wieku. Zapewniam jednak, że nie będą one banalne dla reprezentantów młodego pokolenia. Dla kogoś, kto ma czterdzieści lub pięćdziesiąt lat, oczywista jest znajomość mód, gwiazd, przebojów i tendencji sprzed kilku dekad. Nie jest ona jednak oczywista dla kogoś, kto ma lat piętnaście, dwadzieścia lub dwadzieścia pięć.
Muzyczne samouctwo
Gdy współczesna młodzież włącza muzyczną stację telewizyjną, widzi Lady Gagę, Rihannę, Katy Perry, Nicki Minaj… Skąd ci biedni, młodzi ludzie mają wiedzieć, co było “na topie” trzydzieści lat temu?! Muszą się dokształcać we własnym zakresie - tak jak ja to robię. Ale może się mylę? Może średnie pokolenie nie jest aż tak rozeznane w starej popkulturze brytyjskiej, bo Polska przed 1989 rokiem znajdowała się za żelazną kurtyną i izolowała się od Zachodu? Może, wbrew pozorom, to właśnie młodzi ludzie lepiej znają się na zachodnioeuropejskich “starociach” niż osoby czterdziesto- i pięćdziesięcioletnie? Niewątpliwie jest to temat godny zbadania i przedyskutowania. No, ale przejdźmy do konkretów, czyli do klubu Blitz i jego fascynujących tajemnic. Co takiego było w tym klubie, że zdecydowałam się napisać o nim artykuł? Mało to dyskotek było (i jest) na świecie?
Noce Davida Bowiego
Zacznijmy od danych geograficzno-administracyjnych. Klub Blitz mieścił się w Londynie, a dokładniej w Covent Garden, czyli w części West Endu - obszaru kojarzącego się przede wszystkim z musicalami, operami i innymi formami teatralnymi (zwłaszcza muzycznymi). Pod koniec lat siedemdziesiątych gospodarzami klubu Blitz zostali Steven John Harrington (Steve Strange) i Rusty Egan. Mimo młodego wieku, mieli oni już doświadczenie w tego typu działalności. Steven i Rusty przenieśli do Blitz specjalne, wtorkowe imprezy (“David Bowie nights” - “Noce Davida Bowiego”) organizowane początkowo w innym miejscu. Pod przywództwem Harringtona i Egana klub prężnie się rozwinął, przede wszystkim dlatego, że poświęcone Bowiemu imprezy zaczęły przyciągać ekscentrycznych artystów i buntowników obyczajowych. Był to czas, kiedy młodzi Brytyjczycy odczuwali znużenie punkiem i szukali czegoś świeżego. Potrzebna była nowa moda, nowa muzyka, nowa filozofia życia. Nic więc dziwnego, że lubiany klub Blitz szybko stał się miejscem szalonych eksperymentów artystycznych.
Cudaczni i androgyniczni
Bywalcy Blitz wyróżniali się przede wszystkim niekonwencjonalnym wyglądem. Mocne makijaże, dziwaczne fryzury, wyszukane dodatki, niecodzienne kreacje - oto ich znaki rozpoznawcze. Klubowicze nierzadko starali się wyglądać androgynicznie. Oznacza to, że łączyli w swoich wizerunkach elementy męskie i kobiece. Byli nawet tacy, którzy uprawiali crossdressing, czyli przebierali się za przedstawicieli płci przeciwnej. Stroje i charakteryzacje klubowiczów były niekiedy ciemne, choć nie aż tak ponure, jak w przypadku miłośników heavy metalu. Artyści, odwiedzający Blitz, uwielbiali przepych, kolor i cudaczność. Należy jednak podkreślić, że mimo skłonności do szokowania odziewali się w sposób spójny, przemyślany i elegancki. Ich powierzchowność, chociaż niestandardowa, była miła dla oka i akceptowalna. Czasem nawiązywała do tradycji, a czasem starała się wybiegać w przyszłość. Gdybym miała ją porównać do czegoś współczesnego, wskazałabym - z ogromną ostrożnością i licznymi wahaniami - style visual kei, emo i goth. Dlaczego? Ze względu na umiejętność godzenia przeciwieństw (staroświeckości z nowoczesnością, barwności z mrocznością, malowniczości z prowokacyjnością). Pośród tego wszystkiego blitzowcy wykazywali podobieństwo do modernistycznych dandysów.
Część 22 / 2
Nowy Romantyzm
Z imagem bywalców Blitz doskonale korespondowała tworzona przez nich muzyka: syntetyczna, klimatyczna, czasem melancholijna, ale stosunkowo prosta, lekka i łatwo przyswajalna. Była to muzyka o bardzo charakterystycznym brzmieniu: elektroniczna, oparta na najnowszych technologiach, a zarazem rytmiczna, melodyjna i chwytliwa. Zaręczam, że tych dźwięków nie dałoby się pomylić z żadnymi innymi. Nurtowi, który narodził się w klubie Harringtona i Egana, nadano nazwę New Romanticism - Nowy Romantyzm. Kim zatem byli przedstawiciele interesującego nas środowiska? Nowymi Romantykami - New Romantics. Warto wiedzieć, że popularnym określeniem pierwszych Nowych Romantyków jest termin The Blitz Kids (Dzieci Blitz). Do wielu osób z opisywanej grupy przylgnęła również etykietka “gender bender”. Wyrażenie to jest bardzo trudne do przetłumaczenia na język polski. Jego sens najlepiej oddawałaby definicja: “ktoś, kto umyślnie nagina stereotypy związane z płcią społeczno-kulturową”. Według mnie, do Nowych Romantyków, Dzieci Blitz, pasowałoby też określenie “cyganeria artystyczna”.
Cyganeria artystyczna
W “Słowniku terminów literackich”, opublikowanym w 2004 roku przez Wydawnictwo GREG, znajdujemy następujące wyjaśnienie tego pojęcia: “Nieformalna grupa ludzi, złożona zazwyczaj z artystów, których wspólną cechą jest postawa buntu wobec zastanych norm społecznych i obyczajowych. Typowy dla cyganerii jest oryginalny, niekonwencjonalny i ekscentryczny tryb życia i formy zachowania. Wyróżniają się strojem (np. długie czarne peleryny i kapelusze). Pierwsza grupa cyganerii artystycznej, buntującej się przeciwko mieszczańskim normom, uformowała się we Francji w latach 30. XIX wieku. (…) Duchowym przywódcą cyganerii młodopolskiej, występującej przeciwko konserwatywnej obyczajowości mieszczańskiej, był Stanisław Przybyszewski”. A kto był duchowym przywódcą bywalców Blitz? Na poziomie organizacyjnym zapewne Steve Strange, ale na poziomie mentalnym - wspomniany kilka akapitów wcześniej David Bowie. Piosenkarz ten pojawił się kiedyś w klubie Harringtona i Egana. Zaprosił także grupę Nowych Romantyków (ze Stevem na czele) do występu w jego teledysku “Ashes to Ashes”.
Visage - historia
Przyjrzyjmy się teraz zespołowi Visage, który działał w latach 1978-1985, a następnie odrodził się z popiołów na początku XXI wieku. Formacja ta jest bardzo ważna, ponieważ założyli ją Steven John Harrington (Steve Strange) i Rusty Egan. Styl muzyczny grupy jest właśnie taki, jaki New Romanticism być powinien: nieziemski, syntetyczny, obdarzony specyficznym klimatem i łatwo wpadający w ucho. Zespół Visage wydał trzy płyty, z których dwie pierwsze odniosły sukces, a trzecia okazała się totalną porażką. Niedługo, bo już 20 maja 2013 roku, ukaże się czwarte długogrające CD formacji. Będzie to pierwszy krążek Visage od prawie trzydziestu lat! Grupa skrupulatnie przygotowuje opinię publiczną na swój powrót. Prowadzi stronę internetową, działa w serwisach społecznościowych, kontaktuje się z mediami i lansuje swoją nową piosenkę “Shameless Fashion“. Utwór jest dostępny w serwisie YouTube na profilu “therealvisage”. Materiał, promujący niewydaną jeszcze płytę, brzmi współcześnie, chociaż wyraźnie nawiązuje do muzyki z czasów klubu Blitz. Mimo to, nie dorównuje największym przebojom zespołu (tym z okresu Nowego Romantyzmu). Zajmijmy się więc starymi kawałkami i teledyskami Visage.
Visage - twórczość
Najbardziej znaną piosenką formacji jest “Fade To Grey” - kawałek elektroniczny i wprowadzający słuchacza w specyficzny nastrój. W tekście utworu fragmenty anglojęzyczne przeplatają się z francuskojęzycznymi. Video clip, chociaż prosty, odznacza się wysokimi walorami artystycznymi. Inne dziełko, na które warto zwrócić uwagę, to pełne tajemniczości i niesamowitości “The Damned Don’t Cry”. Filmik, przygotowany z myślą o tej piosence, jest odrobinę mroczny i romantyczny (w tradycyjnym tego słowa znaczeniu). Widzimy w nim, jak do banalnej rzeczywistości wkrada się odrobina grozy, metafizyki i niezwykłości. W teledysku “Visage” zostaje…