Erotyka · 14 min czytania
Decyzje
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
„A co powiesz na kolację ze śniadaniem?” Alicja przeczytała jeszcze raz smsa. Nie wierzyła własnym oczom. Jak on śmie? Niedoczekanie jego! Nie będzie żadnej kolacji. Ani tym bardziej śniadania. Nieco zbyt impulsywnie odpisała: „Sam sobie zrób śniadanie. Nie jestem dziewczyną do towarzystwa.” Aż usiadła z wrażenia. Wiązała tyle nadziei z tym spotkaniem. Dlaczego on zawsze musi proponować takie rzeczy? Przecież wie, że ona jeszcze nigdy z nikim nie była… Na dodatek ma dziewczynę. Ciekawe, co ona na to? Pewnie nic nie wie. Alicja chciała po prostu spotkania na kawę i rozmowy o tym, co jeszcze czuła. Zdenerwowana poszła pakować walizkę. Tak czy inaczej pojedzie do tej Warszawy i będzie się dobrze bawić. Koniec tej historii. Ledwo zdążyła to pomyśleć, kiedy przyszedł kolejny sms. Spojrzała na niego z nadzieją, licząc na to, że zawiera przeprosiny. „Będziesz może jakoś niedługo w Warszawie?” Mikołaj. Niejasno zamigotała jej w głowie sylwetka chłopaka, z którym od czasu do czasu wymieniała smsy o treści dążącej do zera. „Tak się składa, że akurat jutro” – odpisała. *** - A to jest Syrenka. - Wow! Ale TA Syrenka? Ostatni raz widziałam ją chyba w podstawówce na szkolnej wycieczce. - No widzisz. To masz okazję zobaczyć ponownie i ocenić z perspektywy czasu. Alicja pomyślała właśnie o tym, że chciałaby być tu z kimś innym. Z kimś, z kim nocą wspaniale biegało się po ulicach Warszawy. Jak w innym wymiarze. Zamyśliła się patrząc na spokojną taflę Wisły. Wieczór był ciepły. Noc młoda. Chłopak koło niej zabawiał ją właśnie opowieściami o miejscach na Powiślu. Nie wszystkie z nich znała. Okrążyli BUW i skierowali się ulicą Dobrą w stronę Mostu Poniatowskiego. - To co? Przyjdziesz na imprezę? - A mam się czuć zaproszony? - No tak. Przecież inaczej bym nie pytała. I tak będą sami znajomi mojej siostry więc zanudzę się na śmierć. - Rozumiem, że ze mną się nie nudzisz? - Na razie nie. - Zobaczę, co da się zrobić. *** Alicja właśnie kończyła ostatnią sałatkę, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Pobiegła otworzyć. - Alicja? Tak? Dobrze pamiętam imię? – zażartował na wstępie. - Alicja. A pańska godność? – odpowiedziała. - Czekoladę i piwo przyniosłem. - O… zaczyna się od przekupstwa. Wchodź. Wygląda na to, że jesteś pierwszym gościem. Zapraszamy na „salony”. Ja tylko skończę sałatkę i już do Ciebie idę. Napijesz się czegoś? – słowotok zawsze pomaga w nie do końca komfortowych sytuacjach. Mikołaj usiadł we wskazanym miejscu. - Coca-coli jeśli można. Alicja pobiegła do kuchni. Cała była podekscytowana. Nalała gościowi napój i skupiła się na doprawianiu sałatki. Nie mogła uwierzyć w to, że jeszcze parę dni wcześniej siedziała zdruzgotana na jakimś mazurskim pomoście, samotnie pijąc piwo i paląc papierosa. Wszystko przez tamtego idiotę. - Zamyśliłaś się – powiedział Mikołaj wchodząc do kuchni. - Trochę. Sałatka powędrowała na stół razem z butelką Coca-Coli. Ledwo zdążyli usiąść, kiedy znów zadzwonił dzwonek do drzwi. Wysypała się cała ferajna gości razem z organizatorką imprezy. Zapamiętywanie imion nowoprzybyłych zamieniło się w świetną zabawę. Ktoś włączył muzykę. Ktoś zgasił światło. Ktoś rozstawił kieliszki. Zrobiło się głośno i duszno. Alicja nie zaniedbując gości biegała ze szklankami i papierowymi naczyniami. Kiedy atmosfera nieco się rozluźniła a poziom alkoholu we krwi uczestników zabawy zaczął wzrastać, zorientowała się, że Mikołaj siedzi w pokoju z telefonem w ręce. - Zajęty? - Skąd. Pisałem Ci smsa. - Aż tak źle? To może zatańczysz? - Tańcz. Alicja wzruszyła ramionami i wcisnęła się w krąg tańczących gości. *** Około północy powstał pomysł wyjścia do klubu. Towarzystwo zaczęło się zbierać. Alicja zmęczona zabawą, rozmowami i robieniem drinków usiadła na kanapie. - My nie idziemy – odpowiedziała na zadane przez siostrę pytanie. Przed drzwiami wyjściowymi powstał korek a potem nagle wszyscy rozpierzchli się jak stado gołębi. Spokojna chill-outowa muzyka zaczęła kołysać ją do snu. - Które to jest piętro? – spytał Mikołaj podchodząc do okna. - Szóste. - Na dziesięć? - Nie, na dwanaście. - Musi być niezły widok z samej góry. - Hm… Możemy w sumie zobaczyć. Dobrze byłoby stąd uciec, bo jak wrócą to jeszcze zagonią nas do sprzątania. – stwierdziła przezornie. Zaczęli się zbierać. Alicja lekko wstawiona miała problem z założeniem butów. Jak każdej pijanej osobie wydało jej się to bardzo zabawne. Stara dwu-drzwiowa winda zamknęła się i zapaliło się światełko z numerem 12. Kiedy tak jechali zapadła niezręczna cisza. Trochę jak na karuzeli, Alicja to spoglądała w światło, to ukradkiem w lustrze obserwowała chłopaka, który nawet wydał jej się sympatyczny. Próbując przerwać milczenie zaczęła opowiadać historie jakichś ludzi z imprezy. Szampański nastrój widocznie uderzył jej do głowy, bo kiedy wysiadali, zaczęła lekko chichotać. Mikołaj próbował ją uciszyć. Znaleźli się w końcu w pustym, długim korytarzu, na którym oprócz jej głosu nie było słychać żadnych dźwięków. Mikołaj przyłożył palec do ust i w ciszy, na palcach zakradli się do wielkiego okna na końcu korytarza. - Ciekawe czy można je otworzyć? – spytał Mikołaj. - No co Ty? Zgłupiałeś? Nie skacz. Mikołaj skwitował to uśmiechem. Odwrócił się i popatrzył w głąb korytarza. - Tam chyba są jeszcze jedne drzwi… Zobaczymy? - Jasne. – Alicja w podskokach znalazła się przy półprzymkniętych drzwiach. - Ekstra. Jeszcze jedno półpiętro. Weszli w zamkniętą przestrzeń. Stanęli przy oknie. Widok był niesamowity. W oddali migotał Stadion Dziesięciolecia. Światła miasta i tak małe samochody z tej odległości wyglądały jak rozpędzone robaki. - Za czym Ci ludzie tak pędzą? – spytała Alicja w romantycznym rozmarzeniu. - Za sobotnią imprezą – Mikołaj sprowadził ją na ziemię. - No wiesz co? To banalne i proste. Chciałabym to kiedyś zobaczyć. Zobaczyć ich wszystkich w jednej chwili – wszystkie te zależności, pokrzyżowane drogi i jak to wszystko się ze sobą łączy. Ale… To chyba niemożliwe… W następstwie pewnie bym zwariowała. Mikołaj popatrzył na nią w zamyśleniu. - Sorry. Jestem pijana i gadam głupoty. Kurcze… Nie chce mi się tam wracać na dół. Na dworze też trochę za zimno. - Mam wolną chatę u wujka. Możemy jechać. Co Ty na to? *** Siedzieli tak oboje na kanapie, oglądając film. Alicja czuła jak ogarnia ją senność ale nie do końca była w stanie zasnąć przy tym – jakby na to nie patrzeć „obcym” chłopaku. Myślała właśnie o tym, jak znalazła się z nim w pustym mieszkaniu, które nawet nie należało do niego. Nie interesowało jej jak często taka scena się powtarzała. Było jej to obojętne. Wtuliła mocniej głowę w poduszkę. Miała wrażenie, że ją obserwuje ale nie chciała niczego tłumaczyć. Nie czuła się na siłach by tłumaczyć cokolwiek. Dźwięk telewizora stawał się intensywniejszy. Przeszył ją chłód nadchodzący wraz z sennością. Dialogi z filmu mieszały się z jej myślami i Alicja poczuła, że odpływa w świat niedawnych zdarzeń. *** Ktoś przykrył ją kocem…