Inne · 4 min czytania
Deep Blue
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Posłuchaj...To się dzieje każdego dnia. Zanurzam się bez butli, coraz głębiej, jakbym bez miary i rozsądku ufał swojej przeponie i płucom. Moje nozdrza zaciska domowej produkcji przyrząd, składający się ze stalowej sprężyny i korka po półwytrawnym winie. Nie mam nawet skafandra (a propos- czy zauważyłaś, że nurkując po śmierć miał na sobie kombinezon w innych barwach, niż ten, w którym posłany został w chwilę potem, zgodnie ze swym życzeniem, w samą głębię, na wieczny odpoczynek?!).Zanurzam się w głębię coraz to bardziej przepastną. Kiedyś nie wrócę z niej. Zostaw mnie tam, głęboko. Niechaj trwam, jak denne osady. Jak wymarłe przed wiekami koralowce. Zostawię Cię, gdy koło mojego żywota wykona pełen obrót. Nie wiem- kiedy to nastąpi. Oby dzielił mnie od tej chwili bezkresny horyzont czasu. Stanie się tak jednak kiedyś, albowiem dni nasze są policzone. Nie powstrzymuj wtedy łez, jak powstrzymujesz na co dzień czułe gesty i słowa, których pod moim adresem publicznie wypowiadać nie powinnaś. Płacz bez odrobiny skrępowania i wstydu. Pozwalam Ci na to już teraz. Schodząc pod powierzchnię liczę się za każdym razem z tym, że mogę nie wrócić, że oto może po raz ostatni dotknąłem zmurszałych desek pomostu, a moich nozdrzy nigdy już nie wypełni woń butwiejącego drewna. Z wierzchu wyprażony na słońcu, od spodu pomost jest omszały i kudłaty; zwiesza nad nieruchomą taflą bokobrody wodorostów i długie warkocze alg. Za każdym razem, nim jego detal rozpłynie się w ciemnościach głębin, przez myśl przemyka…