Inne · 2 min czytania
Deja voulu
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Samolot wzbił się w powietrze. Uwielbiałem chwile, gdy ziemia oddala się a wrażenie spadania powoli zanika. A kiedy samolot zamarł w bezruchu odwróciłem głowę. I napotkałem spragnione oczy. Oczy ciepłe jak piec i tak bardzo znane. Chociaż nie mogłem sobie przypomnieć skąd. Wymieniliśmy spojrzenia sowicie okraszone uśmiechami. Ja ciebie znam powiedziałem. Potrząsnęła główką jakby żałowała, że tak nie jest. A po chwili szepnęła, że jeżeli się znamy to tylko ze snów. Ale nawet wówczas niczego nie mogłem skojarzyć. Dziewczyna opowiadała swoje sny. Były to wariacje tej samej historii zmieniające jedynie miejsce akcji i kostiumy. Raz działa się przygoda w zakonie innym razem na pańszczyźnianej roli albo w niewolnictwie. Sny miały podtekst erotyczny. Ona zazwyczaj była kimś z wyższych sfer a on nikim. Ona kochała go skrycie i namiętnie a on ignorował ją, chociaż podejrzewała, że pod butną maską też skrywa uczucie. Każde ich spotkanie jawiło się pojedynkiem pełnym rzucanych skrycie…