Przyjaźń · 12 min czytania
Dekalog IX
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
„Dziękuję za miłość za twoje kochanie za wszystko co było i co z nas zastanie. Dziękuję za Ciebie że chciałaś się zjawić w szukaniu tak trzeba na los się obrazić
Dziękuję za miłość Za szansę, kochanie Gdyby Cię nie było Nie było by wcale. Dziękuję za miłość Z daleka i blisko Gdyby Cię nie było Zniknęło by wszystko…”
Janusz Radek – Dziękuję za miłość
Ten ostatnio rok był dla Szymona naprawdę ciężki. Zmagał się z nakładami materiałów w szkole, przygotowaniem do matury a potem już z samą maturą. Ale zdał i był bardzo z siebie zadowolony. Miał przed sobą wizję wspaniałych, długich wakacji które sobie porządnie zaplanował. Plan wydawał się dość prosty, wziąć zarobione pieniądze z ubiegłego roku, wsiąść w pociąg i wyruszyć w podróż swojego życia. Gdzie i po co? To nie było ważne. Istotne było by zobaczyć jak najwięcej, jak najmniejszym kosztem oraz poznać fajnych ludzi w całej Polsce. Trochę się bał o reakcje rodziców gdyż wcześniej tego z nimi nie uzgadniał. Lecz uważał że jest dorosły i ma prawo decydować o swoim życiu, a oni nie zabronią mu przeżyć przygody jego życia. Jak zaplanował tak też zrobił. Spakowany i przygotowany do swojego wyjazdu , postawił rodziców przed faktem, że wyjeżdża nawet nie dając im możliwości wypowiedzenia się na ten temat. Na dworcu podszedł do okienka Informacji i zapytał o najbliższy pociąg w kierunku południowym. Wywodził się z północy, nigdy nie był w górach i postanowił właśnie tam pojechać. Kto wie czy to nie będzie jego ostatni raz w życiu? *
* * Tą podróż miał przebyć nocnym pociągiem. Trochę się denerwował bo nigdy takim nie jeździł. Gdy wszedł do odpowiedniego przedziału zauważył że jest pusty. Z jednej strony trochę go to ucieszyło że będzie mógł sobie rozmyślać i nikt mu nie będzie przeszkadzał lecz z drugiej zmartwiło ponieważ czuł się trochę niepewnie. Kto wie kto podróżuje takimi pociągami? Lecz jego samotność nie potrwała długo. Na 2. stacji na której się zatrzymali wsiadło wiele ludzi w tym jakaś para która akurat miała miejsca w tym samym przedziale. Dla Szymona podróż minęła spokojnie i opierała się na patrzeniu w okno oraz marzeniach o miejscach które zobaczy. *
Część 22 / 2
* * Gdy dojechał był wczesny ranek. Po wyjściu z pociągu miał zamiar poszukać jakiegoś miejsca gdzie można kupić coś do jedzenia. Później zamierzał poszukać jakiegoś lokum i rozejrzeć się po mieście. Ale to co zobaczył po wyjściu na peron zmieniło jego plany. Na starym dworcu, tuż obok wyjścia do podziemia stała piękna dziewczyna, otoczona przez jakichś 2 dryblasów. Oczy dziewczyny szukały jakiejś pomocy aż znalazły właśnie jego. Chłopak od razu zrozumiał że najbliższe chwile nie będą dla niej miłe i w ułamku sekundy podjął decyzję o działaniu. Na początku postanowił podejść tam i posłuchać o czym mówią, by sprawdzić czy ma rację. Lecz gdy tylko zaczął podchodzić spostrzegł jak jeden z mężczyzn wyciągnął nóż i zaczął grozić dziewczynie. Nie myśląc za dużo, rozpędził się i z impetem wleciał na napastnika z nożem. Siła była tak duża że ten poleciał na barierki i uderzył o nie. Drugiego powalił mocnym uderzeniem w skroń . Złapał dziewczynę za rękę i pociągnął ze sobą, biegnąc w stronę wyjścia z dworca. Gdy udało im się przebyć spory kawałek, zatrzymali się i popatrzyli sobie w oczy. Zdawało mu się że tak chwila trwa wiecznie. Patrzyli tak, dopóki dziewczyna nie wyszeptała: -Dziękuję – i lekko pocałowała go w usta, po czym puściła jego rękę i pobiegła w stronę miasta. Chłopak jeszcze przez chwilę stał zszokowany i mile zaskoczony. Ręką dotykał swoich ust, a umysłem starał się zapamiętać jej głos, zapach, smak. Później powrócił do swojego wcześniejszego planu dnia. *
* * Nie wiedział czemu, ale w tym mieście czuł się bardzo dobrze. Szybko znalazł miłe i tanie lokum , które stało się dla niego małą namiastką domu. Choć bardzo tego chciał, nie był w stanie zwiedzać. Ta magiczna chwila, piękna kobieta cały czas zasnuwała jego myśli. Dokąd by nie poszedł myślał o tym zdarzeniu , o niej, o tym czy można ona też niedawno nie była w tym miejscu. Postanowił, że ją jakoś odnajdzie i może chociaż pozna jej imię. *
* * Swoje poszukiwania rozpoczął od przesiadywania na rynku. Było to centralne miejsce w mieście, do którego prowadziły wszystkie większe uliczki i ulice. Domyślał się, że prędzej czy później ją tam dostrzeże. Usiadł na fontannie i czekał. Dnia pierwszego mu się nie udało. Tak samo było dnia drugiego i trzeciego. Ale już nie czwartego. Tego poranka udało mu się ją wypatrzeć. Szła pewnym krokiem, zapatrzona przed siebie. Tak bardzo, że nie spostrzegła go mijając. Lecz Szymon nie na darmo siedział tyle dni na rynku i szybko poderwał się by pójścia za nią. Za wszelką cenę chciał dowiedzieć się gdzie mieszka, wierzył że tylko wtedy będzie miał szansę spotykać ją częściej niż tylko przypadkiem. Po przejściu dość sporej części miasta, doszli do jakiegoś blokowisk na krańcach miasta. Tam starał się dostrzec do jakiej klatki weszła. Gdy już się tego dowiedział, usiadł na ławce obok i czekał aż ona wyjdzie. Wiele razy drzwi od klatki się otwierały, lecz nie była to jego piękna nieznajoma. Siedział tak długo aż zapadł zmrok. Nie poddawał się i przyszedł tam następnego dnia. Wcześniej zaopatrzył się w prowiant i siedział, ciągle czekając. Wreszcie chwila na którą czekał nadeszła. Już zaczynał padać deszcz kiedy otworzyły się drzwi i wyszła ta na którą czekał. Była bardzo zdziwiona gdy go spostrzegła. Ze złością powiedziała do niego: -Co ty tu robisz? Nie powinieneś tu przychodzić. -Chciałem dowiedzieć się jak masz na imię. Proszę powiedz mi to. – wyrzucił z siebie chłopak. -Zuzanna – powiedziała – Nie przychodź tutaj więcej i nie chodź za mną. – po czym odeszła szybkim krokiem. Tego dnia nie miał zamiaru już za nią iść. Jego cel był osiągnięty. Wracał do domu w deszczu i choć nie miał na sobie nic cieplejszego to był bardzo zadowolony. *
* * Tego wieczoru…