Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 10 min czytania

Deliberacje podupadłego młokosa

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ciemne niebo zatacza coraz szersze kręgi nad opustoszałymi ulicami miasta. Noc zaczyna powoli stwarzać obraz niezwykłej tajemniczości, tak prostej i znanej, a zarazem tak pięknej i interesującej dla każdego kto choć raz miał sposobność spacerować w ciemnościach. Nieważne czy mijał szumiące drzewa w groźnym lesie, czy też odwiedzał nieznane zakamarki swojego ogrodu. Ciemność zawsze bywa taka sama, nigdy nie atakuje znienacka choć gdyby tak robiła, z pewnością dodałaby tylko sobie jeszcze większego uroku. Walające się po zabrudzonym asfalcie, niesione przez wiatr śmieci zdają się tylko potwierdzać tezę, iż poranne prognozy pogody powinny niewątpliwie ziścić się dzisiejszego wieczora. Dlaczego wiejący wiatr zazwyczaj okazuję się oznaką nadchodzącego deszczu ? Dlaczego deszcz nigdy nie poprawia mi humoru ? Pojawia się wtedy kiedy tego najbardziej nie chcę. Chociaż gdyby bardziej wgłębić się w moje odczucia i brak sympatii do tych malutkich kropelek spadających z nieba, można by tylko dojść do wniosku, że tak naprawdę nigdy nie było takiej sytuacji bym ucieszył się na ich widok. Z deszczem, zawsze nachodzą mnie wspomnienia, dziwne, przeinaczone, widziane jak we mgle, i mimo, że nie zawsze są to wspomnienia negatywne, to nie przepadam za ich obecnością. Doprawdy, nie ma nad czym dłużej deliberować. No bo, cóż mogą interesować zwykłego czytelnika, moje dewiacje związane z empatią w stosunku do deszczu i wspomnień. Kocham wieczory, zapach nieba, będący tak blisko, na wyciągnięcie ręki. Uwielbiam się oszukiwać, że być może to tej nocy jedna z miliona złotem świecących gwiazdek spełni jedno z moich najskrytszych marzeń. Zwłaszcza teraz, gdy migoczą mi nad głową, i zdają się prosić błagalnym wzrokiem o zerwanie. Złotą gwiazdkę można by później komuś podarować. Kolejny problem staje na drodze do mojego szczęścia tego wspaniałego wieczoru. Komu można podarować złotą gwiazdkę ? Zazwyczaj taka inicjatywa bardzo szybko spala na panewce. Zdobycie złotej gwiazdki jest nieosiągalne, wydaje się być w tej chwili tylko złudną nadzieją na osiągnięcie celu … nieosiągalnego. Prezent zdobywamy tylko w swoich planach, lub ewentualnie kupujemy w sklepie. Sklep to miejsce którego równie dobrze mogło by nie być. Dlaczego nie lubię sklepów ? Dlaczego nie lubię ludzi ? Dlaczego pytam o ludzi uprzednio zadając pytanie dotyczące sklepów. Odpowiedź jest bardzo prosta, a na pewno dużo prostsza niż wam się wydaje. W sklepach roi się od ludzi, w ludziach roi się od zakłamania, a w zakłamaniu roi się od fałszu. Fałsz to kolejna rzecz której bardzo nie lubię. Nie staram się być w żaden sposób złośliwy, choć zapewne wychodzi mi to bardziej niż wiele innych rzeczy, o których myślę, że chciałbym by wychodziły mi równie dobrze co bycie złośliwym. Trochę zagmatwane myślenie poprawia mi co nieco humor. Postanawiam wyjść na dwór. Zakładam kurtkę, wcześniej dbając o założenie bluzy z kapturem, by zapobiec spadającym kroplom deszczu skutecznego ataku na moją schorowaną głupimi myślami głowę. No dobrze, zapytacie, czy nie prościej byłoby po prostu wziąć ze sobą parasol. Nie, zdecydowanie nie, zabranie ze sobą parasola jest zadaniem doprawdy ponad moje słabe i wątłe siły. Ataki wiatru są zazwyczaj bardzo groźne a parasol nie potrafi się im w żaden sposób przeciwstawić. Do tego dochodzi czynność zwana popularnie trzymaniem parasola, która jest dużo bardziej fizycznie wymagająca niż po prostu nałożenie kaptura. Kolejną dysfunkcją używania parasola przez moją osobę, jest rzecz bardzo poważna. Mianowicie Stwórca zadbał o to, by moja prawica służyła do większości czynności wykonywanych, które nigdy ale to przenigdy nie zostałyby wykonane przez moją lewicę. Tak więc, lewa ręka obserwuje przez cały czas prawą i to w zasadzie jest jej jedyne zajęcie. Dziwicie się teraz zapewne. Bo cóż to do stu diabłów może mieć wspólnego z trzymaniem parasola. Może i to bardzo dużo. Podczas przechadzek w deszczu spotkać można wiele osób z którymi witać powinno się bez wątpienia prawicą, a gdy w prawicy niesiemy wspomniany parasol nie mamy się czym przywitać. Prosto byłoby przełożyć parasol do lewicy, ale jak wiemy lewica służy tylko do przyglądania się temu co robi prawica, i tak koło się zamyka. Zagmatwane myślenie, do tego niezwykle głupie, poprawia mój humor jeszcze bardziej. Schodząc w dół klatką schodową zaczynam się zastanawiać kogo mogę spotkać na swojej drodze. Możliwości jest wiele, tak jak wiele jest osób które znam, których nie lubię, tych którzy mnie nie lubią, tych których nie szanuję, i tych których nie znam, a które mogą mnie z kimś pomylić i z braku żadnego wyjścia spotkanie z nimi okaże się sytuacją nieuniknioną.. Powoli dochodzę do wniosku, że tak naprawdę ciężko byłoby znaleźć na Ziemi istotę którą tak naprawdę lubię i szanuję. Zaczynam śmiać się pod nosem. Jak można kogoś lubić. Lubić można frytki, kotleta schabowego i oczywiście jakiś napój, oczywiście niegazowany, smak jest mi obojętny. Porównanie

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Deliberacje podupadłego młokosa — czytnik · opowiadania