Pisarstwo · 3 min czytania
Demiurg
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Teraz coś w końcu napisze.-niespełniony mistrz słowa pisanego, po raz kolejny podjął się próby, budowania swego wiecznego pomnika. Właściwie sam nie pamiętał kiedy pierwszy raz pomyślał o sobie jako o twórcy, nie pamiętał też ile to już razy stracił wiarę w swój talent, ile to już razy pogodził się z jego brakiem, ile razy ktoś odnalazł strzępy rozerwanych myśli, by potem napełnić niedoszłego demiurga mocą twórczą. ile to już razy?..
"Z mroków starej katedry, wyłoniła się postać, postać widoczna jako plama jeszcze większej ciemności, mnie stojącego pośrodku katedry ogarnął dreszcz, dreszcz których zdawał się poruszać cała katedrą. Chwila niepewności i w rękach, cienia, pojawił się płomień, płomień mimo swych nikłych rozmiarów, huczał głosem ognisk, głosem pożarów, głosem modłów, kadzideł i różańców, głosem matek proszących o powrót synów i synów proszących o zdrowie matek. Głos ten słyszałem nie pierwszy raz, ale za każdym razem lepiej rozumiałem mowę Świątyni, bo Świątynia przemawiała, nie ośmieliłbym się powiedzieć że celem jej kamiennego szeptu były moje uszy. Katedra rozmawiał z Bogiem, Z Bogiem który codziennie zjawiał się w niej siadając w jednej z ostatnich ławek wpatrzony w nieskończoność z mieszaniną bólu, wzruszenia i dziecięcego