Fantastyka · 10 min czytania
Demon
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
„Nie wiem kim jestem.” – Chciała bym tak rzec ponownie. Wolałam nie znać odpowiedzi na to pytanie, niż mieć świadomość, że nie należę do tego świata, że tu nie pasuję. Co innego, kiedy szuka się swojego JA, ale kiedy się go odnajdzie.. Najgorsze się wtedy zaczyna. Wtedy pojawia się nowe pytanie :”Dlaczego ja?” Jednak na nie samej nie potrafię odpowiedzieć, dlatego właśnie muszę rozpocząć nowy rozdział w swoim życiu. Jednak by móc go zacząć muszę cofnąć się do przeszłości i jeszcze raz na spokojnie przeanalizować jak doszłam do odpowiedzi na moje pierwsze pytanie. Czy wierzycie w istoty poza ziemskie? UFO i temu podobne zielone stworki? Ja nie… Nigdy przez myśl mi nie przeszło, że gdzieś tam może istnieć taka druga Ziemia i na niej równie porąbani ludzie co na naszej, albo i nie ludzie. Jakoś nie potrafiłam nigdy racjonalnie odpowiedzieć, dlaczego nie wieżę, ale po prostu.. Mam inny tok myślenia. Wole od wymyślania kiedy ufoludkowie dotrą do planety ziemia, bawić się w wyszukiwania co to nowych informacji o wampirach, wilkołakach, demonach, ostatnio nawet i anioły przypadły mi do gusty, ale oczywiście te upadłe, bo te z białymi skrzydełkami to jedynie tam u góry fruwają, a z ludźmi nie chcą mieć nic wspólnego. Bo po myślcie.. Dlaczego te anioły co zrobiły coś złego - złamały regulamin, czy jeszcze jakie pal licho – są za karę wygnane na ziemię, a nie do piekła? Widocznie u nas jest gorzej niż pod piachem. Dlatego skoro myślą, że są takie czyste niech sobie latają w chmurkach gdzie ich miejsce, no tu na ziemi jedynie odcienie szarości występują. Dlaczego o tym mówię? Bo na tym opiera się odpowiedź na moje pytanie, na które poznałam odpowiedź. „Nie wiem kim jestem.” „Ależ wiesz… teraz już wiesz…”
Tego dnia zaczęło się jak zawsze dziwnie. Od jakiegoś czasu czułam, że jest ze mną coś nie tak, a raczej od zawsze. Nigdy nie pasowałam do babskiego świata, jeśli macie pojęcie co to znaczy, bo ja do tej pory nieco się w tym gubię. Nigdy nie chodziłam w tym co modne, nie miałam super makijażu, nie kochałam się w chłopakach w zespołach, nie… Po prostu byłam inna od innych, przez to od zawsze wolałam swoje cztery kąty, a jak już to spotykać się ze znajomymi z sąsiedztwa – oni przynajmniej byli tak porąbani jak ja. Nim weszłam do łazienki, by jak co dnia wykonać te same czynności, poczułam ból w podbrzuszu i to jak mocny. Sądziłam, że żołądek wywrócił mi się na drugą stronę, ciągnąc za sobą jelita. Później było jeszcze gorzej.. krew na podłodze, na moich dłoniach, na udach… w końcu i ciemność. Najdziwniejsze, że do tej pory lekarze nie wiedzą co mi się stało. Ale ja byłam świadoma, że coś jest nie tak… , że coś jest we mnie, obudziło się. Kiedy leżałam w jakże czystym łóżku na sali w szpitalu, przeważnie patrzyłam na zegarek, który znajdował się na moim lewym nadgarstku. Choć powoli dostawałam świra nie mogąc się doczekać wyjścia z tego psychiatryka, to dzięki niemu również czułam się, że żyje. Minute temu, godzinę..za piętnaście minut ciągle żyć będę, aż do jutra kiedy mnie wypiszą. Powoli usiadłam czując nadal dziwne pulsowanie, które roznosiło się po całym moim ciele. Najbardziej swędziały mnie zęby, co było dość dziwnym uczuciem.. Bo kiedy podchodziła do mnie pielengniarka Nowicka, zaczynały swędzieć mnie plecy i to tak, że zagryzałam moją dolną wargę z całych sił. Jak by to wyglądało, jak bym poprosiła o podrapanie mnie po plecach? Co najmniej dziwne… Kiedy jakoś poradziłam sobie ze wstaniem podeszłam do okna. Czoło przyłożyłam do zimnej szyby patrząc na pobliskie drzewo. Ciągle tam był od zawsze..tylko ja go nigdy nie widziałam. Od zawsze chodził mi po głowie..może dlatego mając piętnaście lat za zarobione pierwszy raz pieniądze zrobiłam sobie na łydce tatuaż kruka. Tak.. Właśnie on siedział na tej samej gałęzi co zawsze i patrzył na mnie jak by od zawsze to czynił. Wiele razy chciałam go przywołać, jednak nigdy nie podchodził. Zawsze z boku, zawsze czujny… Mój osobisty ochroniarz, z którego zdałam sobie sprawę nie tak dawno temu. A szkoda…, może jak bym wcześniej zdała sobie sprawę, że lata za mną jakiś dziwny ptak zareagowała bym całkiem inaczej. Uśmiechnęłam się kącikiem ust i palcem popukałam w szybę. Ptak na to jedynie łbem na bok pokręcił, jak by pytał się po co to robię. Ale ja i tak bębniłam znany mi tylko w głowie rytm. Nim ostatni raz uderzyłam palcem…poczułam znów to…swędzenie na plecach i to jakie..siostra Nowicka przyszła na nocną zmianę. Przemierzała korytarz swoimi drobnymi krokami… -Co mi jest?...-Czułam jak nogi lekko mi drżą.. i wtedy kiedy potrzebowałam go najbardziej odleciał..wzbił się w niebo i odleciał.-Wróć..-Szeptałam cicho pod nosem, by odwrócić się na moment, gdyż Nowicka stała w drzwiach patrząc…