thriller · 10 min czytania
Demoralizacja
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Czy pamięta pani, jak wyglądał napastnik? Pacjentka, leżąc w łóżku szpitalnym, wpatrywała się w policjanta. Ta twarz kogoś jej przypominała. Taka okrągła, z małymi błyszczącymi oczami. Dlaczego nie da jej spokoju? Wciąż rozpamiętywała napad, przez który znalazła się w szpitalu. Tym razem to ona była ofiarą. Wiedziała, że musi podjąć jakąś współpracę z tym policjantem. Nie mogła jednak pozwolić, by policja zajęła się bandytą. Wolała znaleźć go sama. - On był zamaskowany. Miał czerwoną, damską pończochę założoną na głowę. Policjant ucieszył się, że pacjentka coś powiedziała. To był już jakiś trop, tylko czy ona na pewno mówiła prawdę? Od jakiegoś czasu zwrócił na nią uwagę. Coś nie dawało mu spokoju w jej postawie, gestach. Było w niej coś nieuchwytnego, niepokojącego. Wyglądała na piękną, dojrzałą kobietę, a ubierała się wręcz wzorcowo. Niemal każdy facet, widząc ją przelotnie, musiał ją zapamiętać. Coś jednak było z nią nie tak. Teraz miał w końcu okazję z nią porozmawiać, musiał być ostrożny, dlatego też przyjął taktykę usłużnego głupka. - Dobrze, to już jest coś. Jak ten napastnik miał na głowie pończochę, to będzie Pani łatwiej określić kształt jego czaszki. Była może okrągła, czy też może bardziej pociągła, rzekłbym, że przypominająca kształtem czaszkę konia. Pacjentka zastanowiła się. Przypomniała sobie, jak szedł w jej kierunku facet z czerwoną pończochą na głowie, z czerwonymi pończochami ubranymi także na nogach. W lewej ręce niósł damską, niebieską torebkę. Ten dziwny wygląd, na tyle przykuł jej uwagę, iż nie zareagowała na zadany cios. Sama próbowała sobie przypomnieć więcej szczegółów. Wydawało jej się, iż na odkrytym ramieniu miał wytatuowaną tęczę. Może jak wyjdzie ze szpitala i załatwi swoje sprawy, to uda się go wytropić. Ten napad to było jakieś wielkie nieporozumienie. Skąd w ogóle wziął się ten dziwny osobnik? - Naprawdę nie wiem, jaki miał kształt czaszki. Policjant zmartwił się. Z taki osobami jak ta pacjentka, śledztwa były wyjątkowo trudne. Zdawał sobie sprawę, iż każda odpowiedź pacjentki była przemyślana. Pytając się o kształt czaszki, dał jej jasno do zrozumienia, iż jest idiotą. Ona była jednak na tyle ostrożna, iż nawet rozmawiając z potencjalnym idiotą, nie powiedziała nic, co mogłoby go w jakiś sposób przybliżyć do prawdy. Śmieszyły go statystyki, jakie od ponad dwóch lat policjanci z wydziału kryminalnego, mieli w obowiązku wykonywać. Chodziło o określanie kształtu czaszki przestępców. Dla szefostwa ta sprawa była niesłychanie istotna. Czasem zastanawiał się, po co to wszystko. Czy tak naprawdę chodziło im o ten kształt czaszki, czy też dzięki temu pytaniu próbowano wychwycić, jakieś anomalie w wyglądzie bandytów? Czy kogoś intensywnie szukano, jednak projekt był na tyle tajny, iż szeregowi pracownicy nie mieli prawa wiedzieć, o co chodzi w tym wszystkim? Teraz wystarczyło jeszcze wręczyć pacjentce wizytówkę z wczepionym chipem lokalizacyjnym i sprawa na dzisiaj była zakończona. - Proszę Pani, gdyby Pani sobie jeszcze coś przypomniała, to proszę zadzwonić. Policjant przekazał swoją wizytówkę pacjentce i uznając, iż przesłuchanie zostało zakończone, wyszedł z sali szpitalnej. Pacjentka w szpitalu pozostała jeszcze cztery dni, w trakcie których wykonano wszystkie niezbędne badania. Prześwietlono jej dosłownie wszystko. Na szczęście dla niej nie było żadnych złamań, krwiaków i innych wewnętrznych obrażeń. Badania krwi wykazały nieznaczną anemię, dlatego też została podłączona do kroplówki ze środkami wzmacniającymi. Trzeciego dnia pobytu, odbyła rozmowę z psychologiem. Musiała przyznać, iż pani psycholog, była dla niej cholernie miła. Opowiadała o traumie pourazowej, o możliwości chodzenia na grupy wsparcia. To ją najbardziej zainteresowało, grupa wsparcia mogła być dla niej dodatkową szansą. Podzieliłaby się przed innymi ludźmi uczuciami swoich, niestety nieżyjących już „znajomych”. Dodatkowo na pierwszy rzut oka, w takiej grupie z pewnością znalazłoby się wiele osób, z którymi łatwo nawiązałaby kontakt. A przecież o to jej chodziło. Tak naprawdę nigdy nie lubiła poznawać ludzi w barze, czy też na dyskotekach. To nie były najlepsze miejsca, a na inne, nie miała pomysłu. Grupy wsparcia otwierały przed nią wiele nowych możliwości. Każda z takich grup, miała określony typ ludzi. A ona bardzo lubiła poznawać ludzi, ich psychikę, ich zachowania w ekstremalnej sytuacji. Pani psycholog zupełnie nieświadomie otworzyła przed Moniką wiele nowych możliwości. Dlatego też z nieukrywaną radością przyjęła wizytówkę, z namiarami na grupę wsparcia dla osób poszkodowanych w napadach. Spotkanie z psychologiem dodało jej skrzydeł. Również lekarze zauważyli, iż pacjentka czuje się na tyle dobrze, iż może wyjść ze…