Komedia · 5 min czytania
Dentysta sadysta
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dentysta sadysta
Damian Tiif siedział na fotelu dentystycznym, trzęsąc się ze zdenerwowania. -W czym problem?- zapytał dentysta. -Bolą mnie dwa zęby.- odpowiedział Damian. -Ten i ten. -Są poważnie uszkodzone. Trzeba je usunąć. -Czy dostanę znieczulenie? -Bardzo mi przykro, ale nie mam strzykawek. -Jak to? -Jestem spłukany z forsy! Ostatnio NFZ dał mi dofinansowanie, ale nie starczyło na strzykawkę. Musi pan wytrzymać bez znieczulenia- Dentysta otwiera szufladę, w której nic nie ma. - Szczypiec do wyrywania zębów też nie mam, ale jakoś dam radę. Ortodonta wyciągnął z kieszeni pistolet i odstrzelił Damianowi wszystkie zęby oprócz tych dwóch, które go bolały.
*
Tiif obudził się cały spocony. „O kurde!” jęknął, po czym zszedł z łóżka. „To był tylko cholerny sen.” powiedział do siebie. Koszmary męczyły go od dnia, w którym umówił się na wizytę u dentysty. Wszystkie jego sny były o tym wydarzeniu. I na pewno nie można ich określić jako miłe ani przyjemne. W jednym z tych koszmarów dentysta zamienił się w Fidela Castro. Kiedy indziej był satanistą, który złożył ofiarę z Damiana podczas czarnej mszy. W innym śnie wyrwał mu wszystkie zęby, zrobił z nich kolczyki i sprzedał na bazarze. Wszystkie były mniej lub bardziej potworne, a ten z pistoletem przewyższał pozostałe swoją okropnością. Damian bardzo bał się dentystów, ale nie miał wyboru. Bolały go dwa siekacze. Wmawiał sobie, że skończy się tylko na plombie i paplaninie o pastach oraz szczoteczkach, jednak w pewnym momencie zrozumiał, że to złudne nadzieje. Obydwa zęby były żółte i miały po kilka dziur. Wiedział, że będzie trzeba je wyrwać i wstawić protezy. Tiif spojrzał na kalendarz. Był dziesiąty czerwca, dzień wizyty u dentysty. Nie miał apetytu. Na śniadanie zjadł tylko pół miseczki płatków. Dokładnie wyszorował zęby w nadziei, że dzięki temu dentysta będzie dla niego mniej okrutny. Około dziesiątej ubrał swoją szczęśliwą koszulkę z pacyfką na plecach i wyszedł. Gabinet dentystyczny był po drugiej stronie ulicy. W poczekalni panowała dosyć miła atmosfera. Stały tam cztery plastikowe krzesła. Na ścianie wisiał plakat ze zdjęciem przedstawiającym żółte, zepsute trzonowce po lewej i białe, błyszczące siekacze z prawej. Pod nimi znajdowało się logo firmy produkującej płyny do płukania ust. Był też oczywiście stolik z miską pełną cukierków. Obok niej leżały malutkie tubki pasty do zębów. „Cóż za kontrast.” zauważył Damian i po chwili usiadł na jednym z krzeseł. Popatrzył w stronę wiszącego nad drzwiami…