Melodramat · 2 min czytania
Depresja
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Byłam martwa. Wpatrywałam się w padający cicho śnieg, badając jednocześnie moje anorektyczne ciało palcami. Wystające kości obojczykowe, wyczuwalne żebra, wybijające kręgi, obleczone skórą nadgarstki. Sama skóra. Byłam anorektyczką. A dziś była Wigilia. Od dwóch miesięcy nie wyszłam z domu. Od ponad miesiąca nie widziałam drugiego człowieka. Od dwóch tygodni czułam, że wariuję. Byłam aspołeczna. Na dole szczękały naczynia, goście co chwila wybuchali śmiechem. Nie żałowałam, że mnie z nimi nie ma. O samobójstwie myślałam od tygodnia. -Emi, zejdź do nas! –ktoś zawołał. Nie chciałam. Spojrzałam na moje kościste kolana i po raz kolejny przeraziło mnie to, kim się stałam. Przecież byłam kiedyś normalna. Teraz jestem wariatką. Gdzieś w oddali zabiły dzwony. Ktoś zapalił latarnię. Spoglądam w ciemne niebo. Dlaczego to musi tak boleć?…