Psychologia · 3 min czytania
Deszcz
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Oto stoję w padającym deszczu. Deszcz sypie się wielkimi kroplami, jak ziarno rozrzucane przez siewcę. Czym jest ów deszcz? Zjawiskiem atmosferycznym? Spadającą wodą? Płaczem nieba? Nie. Ten deszcz to oczyszczenie. Obmycie ze wszystkich błędów, jakie popełniłem. Spadł boski deszcz. Życiodajna woda chciwie chłeptana przez ziemię i wszystko, co w niej żyje… zmywająca bród ze wszystkiego, co mnie otacza… i ze mnie samego. Spływająca woda z przemokniętego już dawno płaszcza tworzy malutkie rzeczki i niewielkie wodospadziki. Gdzieniegdzie nabiera czerwonego zabarwienia. To krew spływająca z moich dłoni… nie moja krew.
Oto stoję w padającym deszczu. Deszcz rozmywa łzy. Sprawia, że płacz jest niedostrzegalny. Płacz matki, której córkę zamordowano… Płacz człowieka, którym na krótką chwilę zawładnęły emocje… a może chciał zrobić to, co zrobił? Tego nikt nigdy się nie dowie. Sam tego nie wiem. Wiem tylko, że woda spływa po nożu. Czerwona woda… rozcieńczona krew. Tak jak moje uczucia - rozmyte, niewyraźne. Nie czuję żalu… nie czuję strachu… nie czuję złości… nie czuję zadowolenia… czuję tylko deszcz padający na mnie. Krople, jak malutkie igiełki kłują sumienie, które właśnie zabiłem…
Oto stoję w padającym deszczu. Deszcz jest śmiercią - potrafi topić i niszczyć. Deszcz…