Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 8 min czytania

Deszcz, krew i łzy

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Wracał z polowania szybkim krokiem. Dwa zające przewieszone przez ramię dodawały lekkości jego krokom. Dawno już nie powiodło mu się na łowach, tak dobrze jak tym razem. Wyobrażał sobie moment, gdy wejdzie do chaty i położy na stole swą zdobycz. Matka i siostra będą się cieszyły, a ojciec będzie dumny z "małego mężczyzny". Radość i marzenia zostały nagle zakłócone. Na horyzoncie, w kierunku którym zdążał ujrzał łunę pożaru. Po kilkunastu minutach biegu dotarł do pierwszych chat, a właściwie do płonących kikutów dawnych ścian i dachów. W całej wsi panowała martwa cisza przerywana jedynie trzaskiem płomieni. Daryn powoli ruszył w stronę swej chaty. Zaczął padać deszcz, jego krople z sykiem gasiły płomienie i rozchlapywały kałuże krwi przy ciałach zaściełających pogorzelisko. Chłopiec, miał dopiero 9 lat, szukał oczami ciał swojej rodziny. Co chwila napotykał znajome twarze, aż dotarł do miejsca gdzie mieszkał. Z chaty pozostał jedynie piec, po którym spływały strumyki deszczu tworząc, na tle świeżej sadzy, fantastyczną kompozycję. Ojciec leżał na plecach z oczyma wpatrzonymi w niebo, rękoma trzymał się za rozcięty brzuch próbując zatrzymać wypływające trzewia. Kilka kroków dalej leżało ciało matki. Z jej pleców wystawała strzała. Daryn rozglądał się za ciałem Eminy, swojej siostry, lecz nigdzie go nie widział. Uzmysłowił sobie naraz, że idąc tu nie napotkał żadnych ciał dzieci. Był to jasny promyk w mroku nieszczęścia, którego doświadczył. Brak ciał dzieci wskazywał na napad najemników, którzy nie mając zajęcia i pieniędzy podczas pokoju napadali na małe wioski i porywali dzieci. Sprzedawali je później do haremów, kapłanom różnych religii na ofiary, albo do specjalnych szkół trenujących przyszłych najemników. Istniała szansa, że Emina trafi do haremu i przeżyje. Daryn wyrwał strzałę z ciała matki i dokładnie obejrzał. Widniał na niej znak Wilka. Każdy z oddziałów miał swój znak rozpoznawczy, który nosił na specjalnych kurtach najemniczych oraz na swym uzbrojeniu. Zakopał ciała rodziców, klęcząc przy grobie poprzysiągł pomścić ich śmierć i odnaleźć Eminę, o ile żyje. Po policzkach płynęły mu łzy zmieszane z kroplami deszczu.

*

Młodzieniec ukryty w gałęziach obserwował trakt. Czekał. Traktem zbliżał się konny. Daryn z daleka rozpoznał kurtę najemnika, czekał aż się zbliży by upewnić się, że należy do oddziału Wilków. To był ten znak, znak który głęboko wrył mu się w pamięć - symbol nieszczęścia i bólu. Skoczył. Ostatnią rzeczą, jaką zauważył konny nim padł bez przytomności, był zarys spadającego nań napastnika. Ocknął się na jakiejś polanie w lesie. Był przywiązany do drzewa, a przed nim stał jakiś młokos, prawdopodobnie ten, który go zaatakował. - Czego chcesz? - warknął wściekły, szarpiąc więzy. - Informacji - odrzekł zapytany. - Na początek - dodał po chwili zimnym głosem. Najemnik spostrzegł nóż w prawej ręce napastnika, lewą skrywał za plecami. Postanowił iść na współpracę. - Pytaj o co chcesz, a potem mnie uwolnisz i rozejdziemy się w zgodzie. Już zapomniałem żeś na mnie napadł. - rzekł ugodowo. - Ilu ludzi liczy oddział Wilków i gdzie teraz przebywa? Gdzie sprzedajecie porwane dzieci? Mów! - Kiedy się odłączyłem, jakiś miesiąc temu, było nas dwunastu. Nie wiem gdzie są teraz, ale często odwiedzamy oberżę "U Felista" w Gommer, to nasz punkt zborny. Co do dzieci, to je także dostarczamy do Gommer. Jeszcze coś? Jeśli nie to uwolnij mnie. - zaproponował jeniec po udzieleniu odpowiedzi. Daryn nic nie rzekł. Wyciągnął lewą rękę zza pleców i podsunął Wilkowi pod nos. Trzymał w niej strzałę, strzałę Wilków z zaschniętymi śladami krwi na grocie. Na moment zapadła cisza, którą zakłócały krople deszczu bębniące o liście drzew. Zaczęło padać, gdy rozmawiali. - Tę strzałę wyciągnąłem z ciała mojej matki - Daryn przerwał milczenie. Najemnik nie odezwał się. Chodziło o zemstę.

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%