Inne · 3 min czytania
Deszcz na pustyni
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Jedno spojrzenie wystarczyło by zrozumiała że to koniec. Nie była w stanie wydusić z siebie słowa, by cokolwiek powiedzieć na pożegnanie. Poczuła łzy wolno spływające po jej policzku i zaczęła biec przed siebie. - Wybacz, nie chciałem tego skończyć w taki sposób - usłyszała krzyk Marcina. Już od jakiegoś czasu nie układało się między nimi. Ostatnie spojrzenie na stojącego w oddali Marcina dodał jej sił do dalszego biegu. Kiedy nogi w końcu odmówiły jej posłuszeństwa usiadła na pustej ławce. Zaczęła wspominać każdy dzień. A szczególnie dzień w którym się poznali... Było sobotnie popołudnie. Julia z trudem wstała się z łóżka o 9. Lubiła sobie pospać, ale tym razem obiecała Joli, że pójdzie z nią do centrum po zakupy, a właściwie po strój na wieczorną imprezę. - Chodź ze mną, może sobie też coś kupisz - Prosiła dzień wcześniej Jola. - Wiem, że napewno dobrze mi doradzisz, Julia błagam tylko w tobie nadzieja - W końcu się zgodziła. Zresztą nie należała do ludzi, których długo trzeba namawiać. Tak więc kiedy ubierała się na zakupy usłyszała dzwonek domofonu. - Słucham? - zapytała. - To ja. Otwórz. - Usłyszała nieznajomy męski głos, który wydał się tak sympatyczny, że otworzyła. Szybko podeszła do lusterka by poprawić makijaż po czym stanęła przy drzwiach…