Kryminał · 6 min czytania
Detektyw
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
DETEKTYW
- Witam wszystkich zgromadzonych – melancholijny głos prywatnego detektywa Oktawiana Wysockiego rozległ się po niewielkiej sali. – na uroczystości zdemaskowania mordercy Alicji Janickiej, żony słynnego aktora Zygmunta Janickiego.
- Są tu dziś z nami zarówno osoby mające teoretyczną okazję do zabójstwa, jak i krewni ofiary. Podczas popełnienia morderstwa w domu państwa Janickich było pięć osób – zięć zamordowanej, jej mąż, lokaj, ja oraz ofiara. Ciało zostało znalezione z nożem wbitym w plecy… – rozległy się ciche jęki wśród towarzystwa starszych pań siedzących przy drzwiach. – Na którym to nożu nie znaleziono rzecz jasna żadnych odcisków palców.
Udowodnienie niewinności domniemanych sprawców – zięcia i lokaja – nie było rzeczą przesadnie trudną. Lokaj nie mógł zabić, gdyż w określonym przez lekarza czasie zgonu miał wizytę u dentysty, co zresztą potwierdziło kilku naocznych świadków. Z zięciem natomiast sprawa była nieco trudniejsza, zwłaszcza iż w czasie dokonania mordu był on w domu ofiary. Paradoksalnie ratują go jednak zeznania lokaja, który niemal natychmiast po przyjęciu gościa opuścił dom. Gdy w chwilę po otrzymaniu zlecenia poprosiłem go aby opowiedział o przyjściu pana Nowickiego powiedział: „Przyszedł kwadrans po trzeciej. Jak zwykle schludny i czysty, no może za wyjątkiem jego drewniaków, które były nieco ubłocone. Przywitałem go, przetarłem podłogę i zaraz potem wyszedłem.”. W świetle tych zeznań umówiłem się więc z zięciem ofiary, panem Markiem Nowickim szczególną uwagę zwracając na jego buty. Tak jak się spodziewałem jego drewniaki powodowały ogromny hałas, co z kolei uniemożliwiało mu zajście ofiary od tyłu. Naturalnie mógł wcześniej ściągnąć buty, ale nie wierzę, aby przewidział, że odegrają one jakąkolwiek rolę. W ten sposób wykluczając dwóch możliwych morderców pozostaje nam sam Zygmunt Janicki, którego niewinność mogę jednak potwierdzić w bardzo prosty sposób: w czasie zabójstwa byłem u niego z wizytą. Wchodziłem do jego pokoju sporo przed granicą czasu popełnienia morderstwa, a wychodząc minąłem się w drzwiach z panem Markiem Nowickim. Kto więc zamordował? Odpowiedź na to pytanie znałem od samego początku, gdyż Alicję Janicką zabiłem ja. – powiedział Oktawian Wysocki takim tonem jakby mówił „zdaje się, że zanosi się na deszcz”.
Widownia nie zdążyła zrozumieć, co powiedział detektyw, gdy ten już kontynuował:
- Wszyscy zapewne zadajecie sobie teraz pytanie, jak do tego doszło. Plan był bardzo prosty. Pod pretekstem wywiadu ze znanym aktorem wtargnąłem jak gdyby nigdy nic do mieszkania ofiary. Gdy wychodziłem od pana Zygmunta zakradłem się do pokoju pani Janickiej gdzie wbiłem jej nóż w plecy. Naturalnie jako osoba zorientowana w tym fachu wiedziałem doskonale jak…