Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Kryminał · 5 min czytania

Detektyw Main

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Detektyw Main. Była ciemna noc. Detektyw Karol Main siedział spokojnie w swoim fotelu. Wychodził z biura dopiero wtedy, gdy fajka zapalona o 19.00 mu się skończy. Miał długie, brązowe wąsy i lekki, czarny płaszcz. Jeśli trzeba to można go określić mianem dziwaka. Dlatego, ponieważ do prawdziwego stroju detektywa zakładał niebieską czapkę – przekręconą daszkiem do tyłu. Już miał wychodzić ze swojego ponurego biura, gdy do drzwi zapukała osoba. Była to starsza pani w wieku około pięćdziesięciu ośmiu lat. -Witam.-powiedziała swoim skrzekliwym głosem.- Proszę pana ktoś ukradł mi torebkę. -Dobrze. Jakiego koloru ona była? – Pan Karol zadał podstawowe pytanie. I tak pani o imieniu Krystyna złożyła swoje zeznania. Detektyw na ogół nie lubił takich drobnostek, ale ostatnio z braku klientek musiał coś robić. Po spisaniu dokumentacji poszedł na górę do swojego przytulnego mieszkanka. ***

Rano obudzony hałasem na ulicy ubrał się i czytał dokumenty. Ostatnio konkurencja nabrała w siłę. Detektyw Konrad konkurował nieuczciwie. Sam organizował różne przestępstwa i wymuszał nagrody od komisji. Do póki on nie zjawił się w mieście, to Detektyw Main był najlepszy. Teraz niestety wszyscy chodzą do niego. -Tak...- mruknął Karol.- ta torebka. Hm mm... Wyszedł w teren i zaczął poszukiwania. Rozglądał się po ulicy. „Znaleźć taką torebkę w mieście to jak szukać igły w stogu siana” myślał. Postanowił więc rozejrzeć się za jakimiś dresiarzami, lub złodziejami. Poszedł więc na smutną i starą dzielnicę Brudas (tak się nazywała). Widział tam wiele pijaków leżących pod ścianami i chłopców kopiących innego. Podszedł do nich. -Dlaczego go bijecie?- spytał spokojnie Jeden z nich wyciągnął nóż. -Odwal się gno... – i już nie dokończył Pan Main złapał go za rękę wyrwał nóż i odrzucił. Inni rzucili się na niego. On jednak sprytnie blokował uderzenia innych i poradził sobie z wandalami. Jednak nieoczekiwanie stało się coś dziwnego. Ktoś krzyknął „To on!” i pięciu mężczyzn rzuciło się na detektywa. On nie dawał za wygraną. Walczył dzielnie, ale musiał ulec obolały podniósł się z ziemi. Faceci którzy go pobili uciekali. -Gdym ich tak tylko dorwał...-mruknął. Podniósł głowę do góry i ujrzał zbawienie. Portfel jednego ze zbójców.

***

Detektyw poszedł do domu. Nałożył na rany plastry. Zabandażował kolana. Po tych skaleczeniach nie miał siły, aby sam stawić czoła rozrabiakom. Zadzwonił więc po swojego…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Detektyw Main — czytnik · opowiadania