Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Kryminał · 7 min czytania

Detektyw Śmierci. Wstęp.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

- Nie spodziewałam się kogoś takiego. - powiedziała to niskim głosem, jak na kobietę, bardzo zmysłowym. Nie zauważyłem kiedy weszła. - Piękne biuro. Jak w typowych filmach detektywistycznych. Deszcz, cimność na zewnątrz. I mężczyzna z papierosem siedzący przy oknie. Faktycznie tak było. Życie to nie film, ale zawsze chciałem być ponurym detektywem. Przystojnym i zabójczym. Czekałem aż któregoś dnia pojawi się kobieta, oprze o framugę drzwi i będzie czekała w milczeniu, dopóki sam jej nie zauważę. - Życie to nie film. - Powiedziałem nie odwracając się. Patrzyłem przez okno na mokry świat. Była jesień, nieliczni ludzie spieszyli się gdzieś, ukryci pod parasolami. Nie miałem zbyt wielu zajęć, poza tym lubiłem obserwować życie miasta. Zawsze obserwowałem. Otworzyłem okno i wyrzuciłem papierosa. Lekki podmuch wiatru wtargnął do pomieszczenia. Zaszeleściły kartki leżące na biurku. Zamknąłem okno, pozbawiając nas świeżego powietrza. Usiadłem na krześle, nie biurowym, a zwykłym drewnianym. - Jednak sytuacja rzeczywiście przypomina tę z filmów. Kobieta była młoda, może lekko przed trzydziestką i stała oparta o pieprzoną framugę. - Ogłoszenie sugerowało, że spotkam inną osobę. Kogoś kto bardziej przypomina Constantina, nie Sherlocka Holmes'a. Mówiąc to, wyrzuciła peta na klatkę. Nawet nie zauważyłem, że paliła. Biały ustnik sugerował, że papieros był mentolowy. Lub może jakiś z wyższej półki, prawdopodobnie Davidoff, wyglądała na taką. Zdjęła czarny kapelusz i rozpięła długi, równie czarny, płaszcz. Na ramiona opadły kasztanowe, lekko pofalowane włosy. Była wysoka i szczupła. Pokój nie był duży, biurko od drzwi dzieliły niecałe trzy metry, więc nawet w słabym świetle lampy stojącej obok mnie, mogłem dostrzec jej brązowe oczy. - Nie lubię rzucać się w oczy. - Skłamałem. W rzeczywistości chciałem być rozpoznawany, nie ze względu na umiejętności, po prostu - Może zechce pani usiąść - wskazałem krzesło po przeciwnej stronie biurka, również drewniane. - Bardzo chętnie, dziękuję - zamknęła za sobą drzwi wejściowe, po czym usiadła na wskazanym miejscu. - Mogę zaproponować pani jedynie whisky. - Uwielbiam whisky. Nie musiałem wstawać, butelka stała na ziemi, obok mnie. Szklanki były w szufladzie biurka. Nalałem dwa drinki. Kobieta wzięła jednego i wypiła łyk. - Wspaniałe whisky, panie West. - Mogę się jedynie domyślać, że sprowadzają panią interesy. - Rozszyfrował pan moje zamiary. Mam nadzieję, że będzie mógł mi pan pomóc. - Może mi pani mówić po imieniu. Tom. - Pociągnąłem kilka łyków alkoholu. - Alice. - Wyciągnęła rękę nad biurkiem. Na dobrą sprawę jeszcze się nie przywitaliśmy. Jej dłoń była szorstka. Paznokcie miała pomalowane na czerwono, co pięknie kontrastowało z jej czarnym ubraniem. - Tom, nie chciałabym zajmować twojego, zapewne bardzo cennego czasu. To co przeczytałam w ogłoszeniu, bardzo mnie zaciekawiło. Dziwne, że ktoś w ogóle czyta takie gazety i w dodatku wierzy w rzeczy tam napisane. Właśnie dlatego nie miałem wielu klientów. Ceny jakie proponowałem jednak mi to rekompensowały. Może nie opływałem w luksusy, ale przynajmniej miałem co jeść i gdzie mieszkać. Moje mieszkanie znajdowało się…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Detektyw Śmierci. Wstęp. — czytnik · opowiadania