Psychologia · 3 min czytania
"Diabeł światem kołysze" III - Na pleban
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
III
Na plebani
Tade ukrył twarz w dłoniach. Nie miał mi już nic więcej do powiedzenia, prócz jednego. Zresztą spodziewałem się tego. To był jego firmowy numer, który mógł jednak budzić we mnie szczyptę zaniepokojenia, nawet teraz, gdy już mu wierzyłem. Tadeusz bronił się zbyt uparcie.
- Bogu dziękuję, że nie pozwoliłem Gucci zrobić ze mną tego , co chciała. Nie rozumiem; „Ten jeden raz, a potem dam Ci spokój”. Jeśli mnie kocha, to czy na takim podejściu polega miłość? Zresztą, na miłość boską! Jestem księdzem, tylko i przede wszystkim!
Część 22 / 2
- Gucci wiedziała, że gdyby do tego doszło – raz- miałaby księdza w szachu – dwa – byłby ksiądz już pod jej władzą, a...czy po tym wszystkim byłbyś( ryzykowne posunięcie, znowu spróbowałem zmniejszyć dystans) w stanie normalnie funkcjonować jako kapłan? Nie? Podnosiłbyś hostię rękoma, które...
- Przestań! Nawet nie ma o czym mówić, Trussardi
- Zatem, to wszystko? Niewiele sobie wyjaśniliśmy. Wie ksiądz co? Czasami mam dosyć was wszystkich, was i tej cholernej Kopytnicy. Przyjeżdżam tu ciągle, i wciąż wiem tyle samo. Nie będę działał przeciwko Gucci. Może zadała mi ból, ale nie do końca świadomie. Gdy mam słabszy dzień, to mogę mówić o niej złe rzeczy. Ale są pewne granicę, których nie przekroczę. Nie pójdę do sądu, i nie będę przeciwko niej świadczył. Kochałem ją! I to pośrednio