Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przyjaźń · 8 min czytania

DLA CIEBIE

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Dla Ciebie

25/26.08.1987r.

Jestem Bartek Zalewski. Znacie mnie? Nie? To nieważne! Uwielbiam grzebać się w starociach. Zawsze pociągały mnie zakurzone skrypty, zeszyty, świstki. Dobrałem się ostatnio do skrzyni dziadka Jakuba. I oniemiałem! Znalazłem w niej masę interesujących dla mnie pism, a wśród nich rękopis. Nie był to pamiętnik ani dziennik. Coś w rodzaju zbioru opowiadań. Nie wiem skąd się tam wzięło. To co wyczytałem w tym pożółkłym zeszycie wstrząsnęło mną. Poziom opowiastek był wysoki i posiadał niesamowita wartość myślową. Nie może to zginąć, muszę to przekazać dalej! Rzuciłem w kąt moje prace i tak powstało to opowiadanie, w małej transkrypcji mojego pióra.

*************************************************

„Piszę ten list, ale go nie wyślę. Bo po co? Teraz już wiesz wszystko, proszę tylko byś naprawdę była przy mnie, nie tak jak Kaśka- bo mnie potrzebowała. Proszę, tym razem Ty mi pomóż. Podaj mi swoją dłoń i powiedz: chodź. Tylko tyle. Od czego zacząć? W głowie kłębi się tyle myśli, a każda ma ukryty sens. Ale przecież najłatwiej jest od początku… Pierwszego grudnia przez zbieg okoliczności poznałem Ją i zaproponowałem kino. Zwyczajna rzecz. A potem…Potem się zaczęło. Świat nabrał różowych barw, a ja chciałem zapomnieć o Joli i częściowo o Tobie. Nie wiesz, że w podstawówce chciałem zaproponować Ci chodzenie i stchórzyłem. A kiedy ponownie nabrałem odwagi- było już za późno. Zdałem sobie sprawę, ze tylko znajomość przypadnie mi w udziale. Pogodziłem się z tym. I pojawiła się Kaśka. Ofiarowała mi coś, co wyglądało na miłość. Wyglądało! Zakłamała moje serce, oszukała je, zniszczyła i bez litości podeptała. Po siedmiu miesiącach znajomości, wspólnie spędzonych dni, rozwiązywanych kłopotów, świętowania radości. Po siedmiu miesiącach… Nagle stała się zimna, okrutna i zła. Zupełna metamorfoza, prawie transformacja uczuciowa. A przecież były pocałunki; namiętne, ponoszące rytm krwi w żyłach. Wspólne poznawanie ciał. Dlaczego to robiła? „Miłość dla zabawy?” „Cielesny autograf?”* Jeszcze teraz tkwi mi w pamięci wieczór, kiedy złamałem pierwszą barierę- za jej zgodą. Nieraz to Ona mnie prowokowała do tego. Co innego mówiła, co innego robiła. Przecież to był pierwszy sygnał, pierwsze ostrzeżenie. Ale zlekceważyłem je! „Gorzkie milczenie zatruło tę ranę”** Słowa ostre jak miecz cięły bezlitośnie w tamten lipcowy wieczór. Jasność wypowiedzianych zdań oślepiła. Sprawiła, że oniemiałem. Ich przesłanie było jasne. Tak wyraźne jak nic, co było między nami dotąd. Ostatni akt wyjaśniony zupełnie do końca. Bez niedomówień. Naiwnemu zawsze będzie pod górkę. Zrozumiałem to właśnie wtedy. Ona, już bardzo oddalona ode mnie, mówiła rzeczowo, trzeźwo; a ja plotłem fishowskie bzdury, ratując się przed obłędem. W sposób niewyczuwalny wylewałem swą gorycz, żal i wściekłość. W oczach pojawiły się łzy, ale nie mogły uratować sytuacji. „Cokolwiek prawdziwie się zaczęło, nigdy się nie skończy.”*** Ostatnia droga do domu. Pośrodku nocy, sam ze swoim cierpieniem, szedłem zataczając się jak pijany: po raz ostatni tą drogą. W tej właśnie chwili nabrała dla mnie szczególnego symbolu, relikt przeszłości. Jeszcze w nim uczestniczę, aż nie zamknę za sobą drzwi własnego domu. Los srogo karze tych, którzy wahają się. Mnie też pokarało. Znów byłem sam, doświadczony o jeszcze jedno wydarzenie. A mimo to czułem się dziwnie lekko, chociaż jad żalu wydobywający się z serca zatruwał mi rozsądek. Jeszcze raz moje marzenia runęły w gruzy. Już po raz drugi… Otoczenie wydało mi się całkiem nowe. Czułem w tej chwili jakbym zrzucił ciężar z siebie, a jednocześnie bardzo głupio. Było mi głupio przed samym sobą przyznać się do porażki. Ale wmawiać w siebie, że jeszcze jest dobrze nie miało sensu. Noc była koszmarem. Już wtedy trawiły mnie nerwy, zżerały mnie- żywcem. Niedzielny poranek był wybawieniem. Przy śniadaniu się rozkleiłem- wtedy dowiedziała się matka. Dla niej tez to był cios, ale mniejszy niż

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
DLA CIEBIE — czytnik · opowiadania