religia · 3 min czytania
Dlaczego mam nadzieję, że ateiści mają rację.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Mówią mi: W Niebie jest dobry, miłosierny i sprawiedliwy Bóg, który dodatkowo jest wszechmocny i wszystko wiedzący. Jestem człowiekiem, który na takie zapewnienia zapyta: Hm… Ciekawe. Skąd wiesz. Na co ospowiadają: No jak to? Pisze w Biblii. Zajrzyjmy więc do Biblii: Finałowa scena pertraktacji Mojżesz-Faraon. Fiasko. W nagrodę więc za służenie pod jakże przewidującym
władcą Bóg wymordował setki tysięcy Egipcjan. Dzieci, niemowlęta, płody… Podobno nawet bydło. Sprawiedliwe? Miłosierne? Ciekawe podejście. Może chociaż wszechmocne?? Też niespecjalnie. Przecież wystarczyło sparaliżować na kilka tygodni Egipcjan. Obudziliby się po powiedzmy
stu dniach, a tu zboże zebrane, chleb upieczony, dom sprzątnięty. To by było dopiero coś. Wszystkowiedzące? To nie wystarczyło ukatrupić tych, którzy by przeszkadzali? Może znane powiedzenie: „Zabijcie wszystkich,
Pan pozna swoich” nie jest takie bezpodstawne. Odpowiadają: Czepiasz się jednego przykładu. Więc nie: A Noe? Jerycho, Sodoma… Przerywają mi: Sodoma to co innego. Siedlisko zepsucie itd. Nie do końca: Toż przecież dostaną stosowną karę po śmierci. Dlaczego pozbawiać ich szansy na poprawę. W sądzie każdy
prawnik by ich od mąk piekielnych wybawił. Zresztą z tego co pamiętam to Sodoma słynęła z…