Pisarstwo · 3 min czytania
"Dlaczegóż by nie"
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
-Nikt nie może pozostać obojętnym wobec mojej książki – powiedział Toc. Toc był mężczyzną w dosyć średnim wieku, po polonistyce, aktualnie bezrobotnym. W zielono - burym płaszczu, z czarną aktówką pod pachą, przechadzał się codziennie ulicą. Nie wiedziałam dlaczego. W zasadzie to nikt nie wiedział. Patrząc nań wydawało się, że i on nie wie. Znał zawsze wszystkich. Znał najświeższe plotki, miał przygotowane opinie, zawsze wiedział po co przychodził. A przychodził często. Wiedział o czym z kim rozmawiać. Z panią Staszewską rozmawiał o gotowaniu (w zasadzie z zainteresowaniem słuchał jej nudnego monologu, jej paplaniny. Z Madame rozmawiał o wierszach, głównie o tych starszych, pełnych ckliwych metafor, barwnych epitetów, oryginalnych przenośni. Ze mną rozmawiał o książkach. Zwykle o tych nowych. Miał na swych półkach wszystkie nowinki, a w głowie wyrobione zdanie na temat każdej z nich. Nigdy nie był uległy ani obojętny. I tak, pewnego sierpniowego popołudnia, Toc stwierdził, że napisze książkę: Tyle osób chce się pokazać niewiadomo po co – powiedział – Czy czytałaś…