Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 6 min czytania

Dłonie

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Dłonie…

-Majka Twoje ręce… Majka… uważaj!!!- Rozdzierający krzyk obudził ją ze snu… Strużki potu spływały po jej skroniach. Przetarła oczy i spojrzała na swe dłonie. Zwykłe małe kobiece dłonie. Delikatne nie strudzone pracą, śliczne zadbane palce zakończone długimi pokrytymi czerwonym lakierem paznokciami. Nikt nie znał jej tajemnicy. Tak właściwie to ona sama jej nie znała. Bo czyż można znać coś czego wcale się nie rozumie, co pozostaje zagadką? Nie wiedziała jak to się działo, że czasem siła destrukcji wstępowała w jej ręce. Przecież wcale tego nie chciała. Jej małe oczy znów zaszły mgłą… malutkie kropelki łez spłynęły po polikach. Wstała z łóżka… ściągnęła pościel. Po chwili po kołdrze nie było śladu. Pozostał jedynie zapach spalenizny i niewielka kupka popiołu na jej jasnym dywanie. Raz jeszcze spojrzała na swe dłonie. Były takie ładne. Zawsze była z nich dumna, a teraz… teraz tak bardzo ich nienawidziła. Bała się ich mocy. Ich niewiarygodnej siły jaką posiadały. Od czego było to zależne? Kiedy moc się uwalniała? Czy mogła nad nią panować? Nie wiedziała. ani tego ani wielu innych rzeczy. Jedyna pewność jaką posiadała to świadomość, ze czegokolwiek by się nie dotknęła to natychmiast obracało się w popiół. A przecież nie czuła nawet ciepła… gorąca. Jej dłonie jakimś dziwnym trafem wydzielały ogień wchodząc w reakcję z jakimkolwiek obcym ciałem. Co więc obcym ciałem było? Wszystko co różniło się od jej skóry… Ubrała się… Tak to możliwe… nawet jeśli nie używa się do tego dłoni. Przecież są ludzie którzy w ogóle nie mają rąk. A Maja miała łokcie. Z czasem nauczyła się wykonywać nimi wiele przydatnych czynności. Nadal jednak zdarzały jej się chwile zapomnienia. Spojrzała w lustro. Była ładna. Bardzo ładna. Zadbana elegancka. O nienagannej figurze. Wyszła z domu. Po cichu tak jakby uciekała… jakby unikała ludzi. Było jeszcze wcześnie. Poranki zawsze takie są zimą. Śnieg padał całą noc. Ogromne jego zaspy torowały jej drogę. Dotknęła je dłonią. Prawie natychmiast zamiast białej zaspy ujrzała dużą kałużę. Jedyne o czym teraz marzyła to chęć spotkania go. Tak długo się spotykali… Kochała go. To był jedyny facet, którego naprawdę kochała. Tak bardzo chciała móc się do niego przytulić. Tymczasem nie mogła. Musiała trzymać go na dystans. Nie chciała go skrzywdzić. Ona nie… ale jej dłonie… ? Nigdy nie wiedziała kiedy moc może dać o sobie znać. Zawróciła. Przecież musiała go zobaczyć. Choćby nawet miała potem tego bardzo żałować to teraz musiała go zobaczyć. Spojrzeć choć na chwile w te cudowne oczy. Czasem nie rozumiał… kiedy uciekała… Kiedy odsuwała się od niego. Potrafił zrozumieć, ze nie jest gotowana na współżycie z nim. Rozumiał. Był gotów czekać… ale dlaczego nie mógł nawet złożyć na jej ustach niewinnego pocałunku miłości. Nie mógł jej dotknąć. Była jakby istotą, którą mógł tylko podziwiać. Mógł kochać platonicznie. Czasem marzył, że w końcu ją przytuli, ze spojrzy na nią i nie ujrzy już więcej…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%