Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Podróże · 8 min czytania

Dłuższe spotkanie

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Monotonne stukanie kół pociągu usypiało go. Wiedział jednak, że teraz nie może zasnąć. Był już prawie na miejscu. Jeszcze kilka minut i znowu ją zobaczy. Żałował, że zaczęli się spotykać dopiero pod koniec września. Nie mieli przez to wystarczająco dużo czasu, żeby nacieszyć się sobą, zanim musieli wrócić na studia. On wyjeżdżał do Poznania, ona do Torunia. Całe szczęście, że chociaż połączenie kolejowe nie było najgorsze.

Za oknem przewijały się szybko drzewa niewielkiego lasu, przez który mknął pociąg. Wyobraził sobie szum wiatru między ich gałęziami. Wydawało mu się, że zobaczył jakiś ruch pomiędzy nimi. Może to sarna - pomyślał. Lubił obserwować, co dzieje się za oknem, bo pozwalało mu to odpłynąć myślami. Uciec od hałasu generowanego przez grupę uczniów zajmującą miejsca kilka rzędów od niego.

Zawsze uważał, że nauczyciele organizujący wycieczki i wybierający transport kolejowy są jakimiś sadystami, którzy chcą, żeby nie tylko oni musieli znosić ten jazgot. Spojrzał na telefon i zobaczył nową, nieodczytaną wiadomość. “Czekam na peronie” przeczytał i uśmiechnął się pod nosem do ekranu. Zabawne, jak często te uśmiechy ludzi skierowane do telefonu potrafią zdradzić, że napisał do nich ktoś bliski.

Jeszcze zanim zdążył wysiąść zauważył ją na zewnątrz. Dzięki temu od razu wiedział, w którą stronę powinien się udać.

- Cześć, piękna. - rzucił zbliżając się do niej i całując ją w policzek. Poczuł przy tym ciepło bijące od jej twarzy.

- No cześć. A co ty taki miły dzisiaj dla mnie? - zapytała

- Nie mam pojęcia. Chyba po prostu się stęskniłem.

Chwycił ją za rękę i ruszyli razem w kierunku wyjścia z dworca. Jej dłoń była zimna. Tak samo jak zawsze. Od kiedy tylko zaczęli się spotykać żartowali sobie z tego, że jest jej potrzebny jako ogrzewacz do rąk. Jednak ten dotyk również jemu zapewniał ciepło. Takie, które czuł wewnątrz siebie i które tylko utrwaliło uśmiech na jego twarzy. Jesienne powietrze było chłodne. Czuli to zwłaszcza przechodząc mostem nad Wisłą.

- Zgłodniałem trochę po drodze. Może pójdziemy coś zjeść? - zaproponował spoglądając na nią.

- Miałam nadzieję, że to zaproponujesz. Co powiesz na naleśniki?

- Brzmi dobrze. Mam nadzieję, że nie gdzieś daleko? - zapytał czując burczenie w brzuchu.

- Nie, możemy pójść na rynek. Pięć minut i będziemy na miejscu. - Uśmiechnęła się do niego. Była szczęśliwa, że się zgodził. Miała nadzieję na akceptację jej pomysłu, żeby zjeść razem obiad w Manekinie.

Przyjechał do niej już trzeci raz i chciała pokazać mu kolejne ze swoich ulubionych miejsc w mieście. Trochę chciała mu tym wynagrodzić to, że ona u niego była tylko raz i to przejazdem - czekając na pociąg do Torunia. Za każdym razem starała się znaleźć miejsce, które uszczęśliwi ich oboje.

Usiedli przy jednym ze stolików ustawionych na zewnątrz lokalu i już po chwili od złożenia zamówienia kelner dostarczył ich dania.

Naleśniki były obłędne. Już sam ich słodki zapach przypomniał mu jak jadał podobne w dzieciństwie u swojej babci. Wybrał opcję z nadzieniem truskawkowym, która była jego ulubioną. Co prawda wolałby, gdyby były to pachnące, letnie owoce. Takie kupione na straganie stojącym na każdym skrzyżowaniu w szczycie sezonu na te przysmaki. Jednak nawet ta niewielka niedogodność nie potrafiła zepsuć mu humoru wynikającego z jej towarzystwa. Pomyślał, że tak niewiele potrzeba do szczęścia. Wystarczy ta jedna osoba, która jest dla ciebie ważna, żeby jakoś łatwiej przełknąć codzienność. Zupełnie jak naleśnika.

- Może pójdziemy posiedzieć nad Wisłę? - zapytała posyłając mu uśmiech. - Nie jest bardzo

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Dłuższe spotkanie — czytnik · opowiadania