Inne · 6 min czytania
Dni tygodnia
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Każdy dzień może być podobny do poprzedniego. Dni mogą mijać monotonnie, mogą też różnić się od siebie diametralnie. Dla ciebie różnią się tylko smakami. Poszczególne dni rozróżniasz dzięki zapachom i smakom, tak ci najłatwiej. Tak lepiej płynie twoje życie.
Ona zawsze lubiła cynamon, dlatego właśnie poniedziałek ma jego smak. Nic nie pachnie tak wspaniale i nie napawa takim optymizmem jak poranna kawa z cynamonem – ona dobrze o tym wiedziała. Nim odeszła. Jednak ty nigdy nie zapomniałeś. Pielęgnowałeś ten zwyczaj, poniedziałkowego picia kawy z cynamonem, jak rytuał – tylko w poniedziałki. Żeby się nie znudziło. Żeby z nią zacząć tydzień. Gdy w poniedziałkowy poranek twoje stopy stawiają pierwsze kroki, budząc do życia stare, drewniane panele, witające się z tobą jak starzy przyjaciele, cichym skrzypieniem – pierwszy krok, cichy, drugi – głośniejszy (trzeci nigdy się z tobą nie witał, ale zdążyłeś się do tego przyzwyczaić), czujesz tę dziwną pustkę. Gdy twoja ręka odruchowo wędruje na puste miejsce po lewej stronie łóżka, by objąć osobę, która przecież powinna tam teraz być, na nowo odkrywasz samotność. Dopiero wtedy po raz kolejny uzmysławiasz sobie, że jesteś sam.
Wtorki, mają smak cytryny, żebyś nie był zbyt pewien słodkości życia, które przecież wiele razy udowodniło ci, że ma cierpki smak. I mimo, że próbujesz się uśmiechać, wypijając poranną szklankę soku z cytryny, który dla złagodzenia rozcieńczasz grejpfrutem, kąciki twych ust mimowolnie wyginają się w wyrazie zniesmaczenia. Cytryna jest zdrowa, powtarzasz w myślach zdanie, które zawsze wypowiadała stawiając przed tobą pełną szklankę napoju. Wtedy nie bałeś się krzywić – teraz obawiasz się przyznać sam przed sobą, że nie lubisz tych soków. Nie potrafisz myśleć źle o niczym, co się z nią wiąże.
Gdy wchodzisz do salonu pierwsze co widzisz, to róże. Czerwone, herbaciane, czasem różowe, czasem żółte jak słońce. Delikatne i stanowcze w swym pięknie, nie potrzebują dodatkowych ozdób. Ich ciężki zapach wisi w powietrzu, wywabiając z pamięci wspomnienia. Dlatego środa ma właśnie ich zapach. Gdy w każdą środę pojawiasz się w kwiaciarni, by kupić różę, kobieta za ladą uśmiecha się miło. Nigdy nie liczy ci pełnych cen – przecież jesteś jej stałym klientem, a w dodatku takim uroczym. Gdy bierzesz do ręki różę, jej kolce często ranią twoje palce, jednak ty nie protestujesz i nic z tym nie robisz – wszystko ma swoje wady. Nawet ona miała, jednak w pełni to akceptujesz. W końcu ty też nigdy nie byłeś święty. A ona uwielbiała róże. Była twoją prywatną, piękną różą, dopóki nie