Horror · 4 min czytania
Do Belzebuba
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Pewnego dnia państwo Devil, wyszli na spacerek. W wózku krył się mały Belzebubem. - Ach, ci Devilowie, mają takiego ślicznego syneczka! Czarne włoski i oczka takie, też czarniutkie, ciekawe po kim ten gen? – po kim ten gen, zastanawiało się całe miasto.
Adelina gdy piekła ciasto, zobaczyła ich przechodzących ulicą. Ona, całkiem ładna blondynka i tak ładnie uczesana, nie wie, czy to z pychy czy z czegoś tam, nie mówiła, gdzie chodzi do fryzjera. Wie też, że jej mąż (wszystkie kobiety na ulicy zazdrościły jej tego mężczyzny), zawiózł by ją nawet, gdzie diabeł mówi dobranoc. Byle by tylko jej dogodzić. Te, gładkie włosy, błyszczały się dzisiaj w świetle niedzielnego poranka, kiedy pchała wózek, z małym Belzebubkiem. Dziwne imię. Ale kto by się tam czepiał. Wiedziała, jakież to szczęśliwe małżeństwo.
- W tym wózku kryje się przekleństwo!- szeptał dziadek. Zbudziła się bardzo wcześnie. Potem posprzątała w kuchni. Zastanawiała się o co chodzi z przekleństwem na kółkach. Zapomniała. Zapomniała co szeptał przez sen dziadziuś. Potem przyjechali: kuzynki, kuzyni. To nie przelewki, trzeba się opiekować! – myślała, bo nie wiele miała do zrobienia w tym domu, i czuła się dziwnie, samotnie. Nie była w ogóle potrzebna, jej szwagierka zajęła miejsce gospodyni. Siadła w słońcu niedzielnego popołudnia na ganku. Było strasznie zimno, a ona wyszła w samym swetrze. Nie wiadomo kto, ustawił na tym krypto ganku bujany fotel. Pobujała się. Popłakała. Nie wie, doprawdy, dlaczego zerwała się z krzesła. Usłyszała charakterystyczny skrzyp- Iu iu. Po jezdni toczył się wózek. Prowadziła go ta seksowna blondynka z pod ósemki. A z nią, ech, Adam. Żałuje, że go nie poderwała. Ładny. Taki popularny, stylowy i co jeszcze… Może trochę diabelski…
- Porządek na tej…