Inne · 8 min czytania
Do not give up !
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kolejny dzień zapowiadał się podobnie jak pozostałe. Poczułem tylko silny ból w okolicach brzucha. Od razu zerwałem się na równe nogi. To mój opiekun po raz kolejny sprawił mi brutalną pobudkę. Wysłuchałem co ma mi do powiedzenia i od razu przystąpiłem do moich codziennych zadań, posłusznie wykonywałem jego polecenia. Tego miejsca nie mogę nazwać domem... Każdy mój dzień zaczyna się tak samo, pobudka nigdy się nie zmieni... Jest mi tu bardzo źle ale to właśnie dzięki nim mam co jeść. Nawet choćbym bardzo chciał się wyprowadzić nie mogę. Dokładnie to nie wiem nic o swoim pochodzeniu, czy mam w ogóle prawdziwych rodziców ? Jeśli tak to dlaczego ich ze mną teraz nie ma? Chciałbym się tego dowiedzieć ale to jest praktycznie nie możliwe. Odkąd tylko pamiętam mieszkam z obecnymi opiekunami, tu nigdy nie było dobrze, muszę zajmować się wszystkim. Często mówię sobie że właśnie tylko po to tu jestem potrzebny. Cały czas słyszę tylko jak na coś narzekają, najczęściej na mnie... Mówią o tym jak robię wszystko źle, a bardzo się staram... Ostatnio nawet dowiedziałem się że jestem nie do wytrzymania i próbuję wywiązywać się z obowiązków... Tu gdzie jestem nie mam prawa wyrażać własnego zdania, po prostu nie mogę się odzywać nie proszony. Czas w którym wszystko się zmienia jest noc...Codziennie wymykam się przez okno w pokoju, gdy Ci już śpią. Zawsze spotykam się z moimi znajomymi którzy także nie mają łatwego życia. To jest nasz czas i nikt nam nie mówi co mamy robić. Opiekunowie wstają dość późno więc nie muszę się martwić że mnie przyłapią, zawszę zdążę wrócić. Noc to jest czas w którym mogę być kim tylko chce. Dzisiejszego dnia wykonałem wszystkie moje obowiązki bardzo starannie, nie mogłem się już doczekać wieczoru. Ryan wkręcił mnie i Jeydona na imprezę urodzinową jakiegoś kolesia która miała być na mieście. Jakbym tak dłużej się zastanowił to nigdy nie byłem na imprezach, więc to taki jakby mój pierwszy raz. Ostatnią rzeczą którą musiałem dziś zrobić było zmywanie naczyń i sprzątanie kuchni. Mój opiekun pozwolił mi iść położyć się szybciej, musiałem ich okłamać, inaczej takie coś nie miało by miejsca. Wszedłem do swojego pokoju i od razu zacząłem się szykować, nie miałem za wiele rzeczy. Musiałem ubrać zwykły t-shirt i jeansy. Położyłem się w łóżku, musiałem sprawiać chociaż pozory, wiedziałem że prędzej czy później przyjdzie opiekun i sprawdzi co robię. Po upływie niecałych 10 minut przyszli moi opiekunowie, nie obeszło się bez zbędnych komentarzy. -Wiesz że przez to że dziś się obijasz jutro będziesz miał więcej pracy... Nie odzywałem się, czekałem aż sobie pójdą. Chwilę jeszcze mówili coś do mnie ale starałem się ich olewać. Gdy wyszli usłyszałem jak ktoś zapukał w okno. Podniosłem się z łóżka i podszedłem do niego. Spojrzałem na dół, to Jeydon już po mnie przyszedł. Ułożyłem pościel tak aby opiekunowie nie zauważyli że mnie nie ma. Otworzyłem okno, przecisnąłem się na drugą stronę i skoczyłem na trawnik. Przywitałem się z Jeydonem, od razu rzucił mi się w oczy zawinięta ręka w bandaż. Nie zdążyłem nic powiedzieć a Jey powiedział mi że to jego tata mu zrobił. Ruszyliśmy pieszo do miasta, mieliśmy około 15 minut. Po drodze rozmawialiśmy sobie o tym co wydarzyło się ostatnio u niego w życiu. -Ty w ogóle wiesz co to za koleś do którego idziemy na imprezę? -Wiem tylko że to kolega Ryana, on też tam będzie, ale mówił że wpadnie później, miał coś jeszcze do załatwienia. Doszliśmy trochę zdyszani na imprezę. Z tego co się trochę orientował Jeydon miał to być jakiś bar. Przed drzwiami stał ochroniarz, poprosił nas o dane. Weszliśmy bez problemu.…