Horror · 3 min czytania
Dobre wychowanie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
"Daliśmy łapówkę sędziemu, żeby uznał cię za zwycięzcę. Twojemu przeciwnikowi zapłaciliśmy, żeby z tobą przegrał. Reszta należy do ciebie." Bracia Marx, "Pensees, reliques et anecdotes"
Moi rodzice byli bardzo niezdecydowani w kwestii mojego wychowania. Zaraz po moim urodzeniu uparli się, że będę księdzem, dlatego też ojciec zwykł czytywać mi brewiarz zamiast bajek, a matka ubierała mnie w maleńką czarną sutannę i stułę zamiast pieluszek. Niewiele jednak do mnie wtedy docierało - głównie płakałem, a poza tym po około roku rodzice zmienili wyznanie.
Gdy skończyłem dwa lata, ojciec, zafascynowany westernami uznał, że będę świetnym kowbojem. Od tej pory zamiast miękkich paputków nosiłem miniaturowe buty z ostrogami, w śliniak miałem wbitą gwiazdę szeryfa, którą co i rusz się kaleczyłem, a mą główkę zdobił filcowy kapelusz, od którego wytarła mi się potylica i do dzisiaj mam ją łysą.
Moda na westerny wkrótce się skończyła, za to przyszła fascynacja muzyką Czarnych i rodzice uznali, że wychowają mnie na bluesmana. I to nie byle jakiego, ale bardzo konkretnego - na Ray'a Charlesa. Odtąd co rano byłem smarowany czarną pastą do butów, godzinami ćwiczyłem rhythm and bluesy na pianinie, a do przedszkola zasuwałem w ciemnych okularach, bardzo charakterystycznym krokiem. Bogu dzięki moim rodzicom…