Filozofia · 3 min czytania
Dobre zakończenie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dobre zakończenie
Przestał śnić. Po pięciu minutach rozlega się seria miarowych pisków. Bez otwierania oczu wyłącza budzik. 5:45 - WC, łazienka, kuchnia, łazienka, teczka w dłoń i około 300 kroków. Siedem lat rutyny skutecznie wydeptało ścieżki w głowie. Gdy odjedzie drugi autobus, podejdzie do krawężnika, by wsiąść do trzeciego. Gapi się w przemykające za szyba sylwetki budynków. Zamyka oczy, lecz obrazy nie znikają. Wysiada, ponad 3 000 kroków, 2 trolejbusy czekania, marsz 6 000 kroków. Witaj moja noro. Czajnik, szum wody, pierwszy łyk słodkiej herbaty. Jeszcze 20 min ciszy. Pukanie. Ja pierdzielę klient! - Witam Piotrze – Mężczyzna w garniturze wyszczerzył zęby. - Jeszcze nie urzędujemy, proszę poczekać. - A kto mówi, że ja do urzędu? – Znów uśmiech numer pięć – przyszedłem do ciebie. - A w jakiej sprawie, nie znam Pana? - Mam pewną informację – podszedł bliżej i usiadł na krześle przed biurkiem. - Przeszkadza mi pan – Piotr z bólem odstawił kubek – dobra, ma Pan minutę. - To aż nadto. Przyszedłem do ciebie, by powiedzieć, iż wszystko dobrze się skończy. - Panie – warknął zirytowany Piotr. - Nie wierze w bogów, życie wieczne, czy wróżby z ciasteczek. - Nic o tych rzeczach nie wiem, przyniosłem tylko wiadomość. – Odparł mężczyzna spokojnym głosem. - Od kogo? - A czy to ważne? – Wstał – Na mnie już czas. Dokończ herbatę, a to otwórz, gdy wyjdę – rzekł kładąc na biurku zaklejoną…