Komedia · 7 min czytania
Dobry pomysł
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Nie jestem już pierwszej młodości, ktoś powiedziałby używając miłego określenia - kobieta w kwiecie wieku. Z tym kwiatem to chyba drobna przesada, ale czemu nie, trzymam się całkiem nieźle. No i co z tego, od rozwodu - przed wielu laty, żaden mężczyzna nie próbował uskubać choćby listka z łodygi, nie mówiąc już, o wyrwaniu kwiatka w całości. Metafora może nie najlepsza, ale przedstawia sytuacją, taką, jaka jest. Postanowiłam coś z tym zrobić, znaczy się, chciałam skończyć z samotnością, albo inaczej, postanowiłam dać się wyrwać z korzeniami. Po rozmowach i wielkich naradach z koleżanką, napisałam krótki anons i za drobną opłatą, dałam ogłoszenie do lokalnej gazety w rubryce - MATRYMONIALNE - Dlaczego piszę dużymi literami, o jaką rubrykę, chodzi? Ma to duże znaczenia, bo wydawałoby się, że od razu będzie jasne, o co biega, /biała suknia i welon, już odpadają, ale reszta - przecież nikt nie chce być sam/. Na dobrą sprawę, wsadziłam kij w mrowisko, nie przypuszczałam, że jest tylu samotnych mężczyzn, czytających takie ogłoszenia. Ale to nie wszystko, napisałam w ogłoszeniu, że jestem kobietą w średnim wieku i poszukuję pana, który by do mnie pasował, czyli /tak myślałam/, powinien też być w średnim wieku. Wygląda na to, że z tym dopasowaniem do wieku, to jest naprawdę różnie, pod podany przeze mnie numer telefonu, zadzwoniło kilku panów mających niewiele ponad 20 lat. Nie wiem, co sobie myśleli, ale przypuszczam, że nie chodziło im o uczucia i miłość aż po grób, tylko o realizację pewnego polskiego powiedzenia, ale nie przytoczę go, bo to i niezbyt kulturalnie, a już na pewno, bardzo nieładnie używać takich słów publicznie. Po bardzo grzecznym wyjaśnieniu sprawy, dawano mi spokój, tylko jeden młodzieniec był bardzo uparty. Gdy, już lekko nerwowa, powiedziałam, że mam syna starszego od niego, wreszcie odpuścił. „Ciekawą” propozycję otrzymałam od pewnej pary, gdzie on ewentualnie byłby w odpowiednim wieku, ale no cóż, to miał być trójkąt, a mnie taka zabawa nie kręci. Warto zauważyć, że było również kilka propozycji trzydziestolatków i czterdziestolatków, ale ja jestem jakby troszeczkę konserwatywna i uważam, że ten wybrany musi mieć więcej lat, niż ja sama. Przezornie pytałam każdego pana o wiek i delikatnie mówiłam - nie -, gdy pan był młodszy niż trzeba. Było też troszkę, problemów, z panami w odpowiednim wieku, ale nie będę o tym pisała, chyba, że wspomnę tego, od którego było czuć alkohol na długość kabla telefonicznego, lub, o tym, który od razu wyznaczył mi miejsce w szeregu. Kuchnia, gary, pranie, sprzątanie, a pilot od telewizora w jego, władczej, dłoni. Był też taki, który najchętniej zamknąłby mnie w złotej klatce i kluczyk wyrzucił do jeziora, aby zapewnić mi separację od przyjaciół i rodziny. Znalazł się również mądrala, który się ze mną umówił i chyba założył „czapkę niewidkę”, bo jakoś nie mogłam go dostrzec, wystawił mnie do wiatru. Jestem osobą , która zna się na żartach, ale nie wszystkie żarty, są w dobrym guście. No, ale dość już o złych stronach mojego pomysłu, teraz te lepsze, chyba lepsze.
Byłam na kilku spotkaniach, mniej lub bardziej miłych,…