Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

fantastyka · 5 min czytania

Doktor Rembajło

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

„Wstęp do opowiadania o szalonym profesorze”

Szalona karetka na sygnale pędzi w stronę szpitala. Szalony szofer siedzi za kierownicą i prowadzi samochód najkrótszą drogą do kliniki profesora Rembajły, która znajduje się w okolicy cmentarza rejonowego w podwarszawskim Węgłowie.

Sanitariusze spiesząc się wnoszą pacjenta na noszach do izby przyjęć. Pielęgniarki już przygotowują świeżą pościel i sprawdzają sprawność czterech pasów zabezpieczających umocowanych w rogach łóżka. Profesor podchodzi żwawo (jak na swój wiek) do noszy, ostatni raz wypróbowuje strzykawkę, wypuszczając przez igłę kilka kropel leku, które spadają swobodnie na podłogę i po chwili nakłuwa bezwładne ramię pacjenta. - Będzie spał jeszcze kilka godzin, po przebudzeniu nie powinien sprawiać więcej kłopotów. Może być tylko lekko oszołomiony, bredzić od rzeczy, ale agresywność i urojenia, które mogłyby go czynić niebezpiecznym, wykluczone. Będę pod telefonem. W razie nagłego ataku – tu zwrócił się do dyżurujących pielęgniarek – proszę mu podać 20mg Metodycyny, zapiąć w pasy i nie przejmować się krzykiem. Powalczy trochę, osłabnie i znowu zaśnie. Jutro rano się nim zajmę.

Profesor pożegnał się z personelem i wyszedł przed budynek zaczerpnąć świeżego powietrza. Chłodny, spokojny wieczór pozwalał odetchnąć i oderwać się na jakiś czas od szaleństwa, które musiał znosić za murami kliniki każdego dnia. Wsiadł do swojego zielonego Renault, uruchomił silnik i niemal zasypiając za kierownicą, pojechał odpocząć tej nocy we własnym domu. Miał dosyć. Często odnosił wrażenie, że od leczenia psychicznie chorych pacjentów czy już nawet samego przebywania z nimi przez jakiś czas, każdy może dostać urojeń, czy swojego rodzaju zaburzeń psychicznych. Jakby choroba umysłowa przenosiła się na zdrowych przez sam kontakt z osobą nienormalną. Ale nie przez kontakt czysto fizyczny, w postaci podania dłoni, czy nawet przelotnego uśmiechu, ale przez przymus wchodzenia z nimi w interpersonalne relacje, rozmowę, a w przypadku lekarza jeszcze obowiązek analizowania ich urojonych czy czasem realnych problemów emocjonalnych, „życiowych” i wszelkiego rodzaju odchyleń natury psychologicznej, neurologicznej czy czysto psychiatrycznej. Szaleństwo to choroba zakaźna – pomyślał w duchu i przeraził się tego, co może przynieść mu jego kariera lekarska za dwa, pięć, może dziesięć lat.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Doktor Rembajło — czytnik · opowiadania