Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 6 min czytania

dom hanny nad potokiem

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Dom Hanny był zbudowany 80 lat temu. Z zewnątrz tynk odpadał od ścian, a większość okien miała powybijane szyby. W środku było bardzo ciemno, dlatego Hanna zawsze chodziła ze świecą. Mimo to nie raz wpadła na fotel, który stał przy drzwiach po to, by się nie otwierały podczas przeciągów.

Hanna mieszkała w ciemnym, starym domu owianym tajemniczą mgłą. Z zewnątrz sprawiał wrażenie, jakby za chwilę miał rozsypać się w piasek. Nikt prócz Hanny do niego nie wchodził, dlatego był bardzo znudzony. Czasami dla rozrywki stawiał fotel na drodze Hanny, kiedy ta chodziła po omacku, by mogła się na nim przewrócić i rozwalić sobie dziąsła. Wtedy dom śmiał się do rozpuku aż mu tynk odpadał.

Nieopodal płynął potoczek, który miał zgrabne koryto. Czasami Hanna moczyła się do niego jak po maśle. Lubiła także się w nim pluskać, i wtedy zawsze w domu były zasłonięte kotary. Nie wiedzieć czemu, Hanna kąpiąc się w potoku czuła pewien niesmak i dyskomfort, również po wyjściu z niego. Jej skóra i włosy były lekko lepkawe.

Dom czasami także, chcąc pozbyć się Hanny choć na chwilę, odcinał dopływ wody właśnie wtedy, kiedy Hanna chciała się kąpać. Wtedy mądra Hanna wychodziła w swym skąpym szlafroczku nad potok, by w nim obmyć swe ciało. Lecz kiedy zrzucała szlafroczek dom błyskawicznie zasłaniał kotary, gdyż nie mógł na to świństwo patrzeć. Choć wiedział dobrze, dlaczego Hanna z każdą kąpielą wygląda coraz gorzej. Otóż Hanna moczyła się do potoku nie wiedząc o tym, że potok zaraz za domem zakręca i robi koło, wracając z powrotem pod Hannę. A kiedy Hanna wychodziła z potoku, dom natychmiast odkręcał wodę w kranach, bo nie mógł znieść smrodu bijącego od hannowej postaci.

Hanna miała wiele lat. Hanna miała kiedyś kawalera, lecz zginął on tragicznie jednej wiosny. To byłą wielka miłość. Przynajmniej ona tak sądziła. Lubiła mu coś czasami podsunąć pod twarz do jedzenia np. kotlecik mielony. Ale pewnego dnia kawaler przestał jeść kotleciki, co wprawiło Hannę w rozpacz. Myślała, że może złapał on jakiegoś tasiemca w potoku. Dlatego pewnego dnia zrobiła mu frytki. I wtedy to widziała swego kawalera po raz ostatni.

Kawaler został z Hanną licząc na korzyści majątkowe płynące z posiadania tak wielkiego domu nad bystrym potokiem. Czuł on pewną nutkę sympatii do Hanny. Choć tak sobie myślał, że pewnie jest ciężko chora, bo przecież inaczej by tak nie wyglądała, i że on szybko odziedziczy ten dom. Lubił także jedzenie, które mu do twarzy podsuwała. Jednak pewnego pięknego, aczkolwiek mglistego dnia, kawaler zaskoczył Hannę w kuchni. I wtedy zobaczył pyszne kotleciki mielone leżące na rozgrzanej patelni, do których Hanna wyciskała łój ze swego warkocza, aby się nie przypaliły. Wtedy to kawaler zwymiotował do muszli. I kiedy po raz pierwszy odmówił jej kotlecika, zobaczył

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%