Militaria · 4 min czytania
Dominacja cz.1
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Prolog Dzień na pustyni Gardias zaczynał się zawsze tak samo. Co rano trzeba było wyprowadzić zwierzęta w poszukiwaniu jadalnych roślin. Było to chyba najtrudniejsze z zajęć no może poza poszukiwaniami nie skażonej wody by je napoić. Hodowca Ursów musiał wiedzieć co jego zwierzęta mają prawo zjeść a co nie. Na szczęście zwierzęta te ,antyczne wielbłądy, gromadziły zapasy w garbach które były rozmieszczone po 3 z każdego boku. Ta wiedza była przekazywana od pokoleń wśród rodzin farmerów pustyni. Wstać trzeba było jeszcze przed świtem gdyż chętnych do wypasu swych zwierząt było wielu a jedzenia i wody niewystarczające ilości. Jeśli udało się coś zebrać z rosy porannej dzięki materiałom nieprzemakalnym to był sukces .Kładło się taki płaszcz przeciwdeszczowy na całej szerokości a rano pojawiała się na nim woda.
Ale posiadanie go to był luksus niewielu było na niego stać jak zresztą na większość antycznych przedmiotów. Co jakiś czas w skupiskach farmerskich namiotów pojawiali się kupcy z zakazanych miast. Wyciągali oni przedmioty z dawnych metropolii ryzykując swoje życie. Nikt przy zdrowych zmysłach nie zapuszczał się w strony strefy bez powrotu ale chciwość ludzka nie zna granic i wielu śmiałków próbowało szczęścia. Zazwyczaj było to życie krótkie ale jeśli choć raz komuś udało się wyjść stamtąd bez szwanku był ustawiony do końca życia.
Każde dziecko pustyni w młodym wieku uczyło się umiejętności przetrwania, radzenia sobie ze zwierzętami oraz o czym nie wiedzieli ludzie spoza tego społeczeństwa walki nożami oraz czymś na modlę włóczni czyli długiego kija z nożem przywiązanym na końcu.
Ich postęp technologiczny był…