Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

filozofia · 3 min czytania

Dopiero teraz zrozumiałem

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Jestem zły. Jestem wściekły. Nerwowo masuję swój napięty kark jedną ręką, drugą trzymam kierownicę. Mam świadomość, że prędkość z którą się poruszam wymaga obydwu rąk kontrolujących rozpędzony samochód. Mrużę odruchowo oczy, mijając z rzadka nadjeżdżające pojazdy. To wąska droga, pewnie przy mijaniu lusterka dzieli zaledwie kilkanaście centymetrów. Jestem zły. Na siebie, ponieważ znowu dałem się sprowokować. Tak głupio. Tak schematycznie. Podręcznikowo. Chcę jak najszybciej uciec. Również przed sobą samym. Tamtym sobą. Jestem wściekły. Na nią. Znowu nic nie zrozumiała. Nigdy nie rozumie. Tak jest wygodnie. Bezpiecznie. Najbardziej żałosne jest chyba to, że jeszcze się nad tym zastanawiam. Z niejakim zdziwieniem zapewne po jakimś czasie dociera do mnie cichy pisk opon przy wyjściu z zakrętu. Jest wilgotno. Nawierzchnia jest mokra. Jestem tak wściekły, że nie potrafię skoncentrować pracy mojego mózgu na niczym innym, poza obiektem i okolicznościami mojego wzburzenia. Cyklicznego. Jak obraz z tandetnego filmu akcji obserwuję auto wymuszające pierwszeństwo przejazdu. Dystans przy tej prędkości zmniejsza się drastycznie, mimo gwałtownego dociśnięcia hamulca. Poza miarowym drganiem pedału, który wywołał system przeciwpoślizgowy uświadamiam sobie, że nie czuję absolutnie nic. Czekam na uderzenie. Obserwuję. Huk zderzenia nie jest tak intensywny jak się spodziewałem. Trafiłem w bok samochodu

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Dopiero teraz zrozumiałem — czytnik · opowiadania