Psychologia · 3 min czytania
Doskonałość
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Chciałem być doskonały. Całe życie dążyłem chociażby do chwili doskonałości. Chciałem tylko tego. Tylko albo aż tego... A wszystkie marzenia, plany, wizje i ambicje kończą się teraz, jak gdyby były nićmi przeciętymi przez nóż. Nóż, który po rozcięciu mojej koszuli, przechodząc przez skórę rozerwał brzuch. Ciepła krew moczy koszule dookoła rany, a ja chce tylko jej. Jedna chwila i wszystko się kończy. Nici jedna po drugiej pękają, krew brudzi białą koszulę, a oczy tracą tę iskrę, która odróżnia oczy żywych od oczu martwych. Wszystko dzieje się tak szybko... ale... to nie jest ważne. Zastanawiam się, czy to wszystko miało sens. Zastanawiam się, czy doskonałość istnieje. Czy miałem szansę stać się doskonałym, czy może zaprzedałem duszę w pogoni za czymś nieuchwytnym. Oczy tracą blask, a ja zapadam się w objęcia ciemności. Obejmuje mnie swoimi ramionami – ramionami Śmierci... niestety ramiona Śmierci wcale nie są takie nieprzyjemne. Są odrobinę chłodne, racja, ale i tak miłe dla kogoś, komu całe życie tak brakowało odrobiny czułości... Ewakuacja duszy. Cud śmierci. Doskonałość. Chwilę. Teraz... Ciemność. I światło. Oślepiające światło. - Witamy wśród żywych. Nóż, którym został pan zraniony przebił się na wysokość wątroby, ale napastnik chybił o pół cala. Muszę panu pogratulować. Jednak pomimo szczęścia, jeszcze minuta, może dwie i byłby pan martwy z powodu wykrwawienia. Gratuluje po raz drugi. Oszukał pan Śmierć. Kiedy zrozumiał, że doskonałość…