filozofia · 8 min czytania
Dowód ontologiczny
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 3
Święty Anzelm z Canterbury zaproponował w jedenastym wieku przedziwną konstrukcję myślową. Mianowicie wyobraźmy sobie istotę doskonałą pod każdym względem.
Istota tak nie może jednak istnieć tylko w naszych myślach, bo jest doskonała jak się rzekło pod każdym, ale to każdym względem. Bo o ileż doskonalsze jest
coś co istnieje realnie od tego co istnieje tylko w myślach. Od czasu powstania powyższego „dowodu” wielu myślicieli na zmianę obalało i potwierdzało jego prawdziwość. Definitywnie, wydawałoby się, kres położył mu,
uwaga, święty Tomasz z Akwinu. Jednak nawet autorytet tego wielkiego męża nie przeszkodził w powszechnym używaniu go jako broni na ateistów. Nawet udział
Kanta i jego egzystencjalno-filozoficzny wywód nie wymazał dowodu ontologicznego z arsenału kościelnych prawideł. Mówiąc kościelnych mam na myśli jednak
ludzi, co prawda wierzących ale nie znających specjalnie nauki swojego Kościoła. Dawno temu napotkałem dowód ontologiczny w „Historii filozofii” Tatarkiewicza i jako matematyk z wykształcenia i fizyk z zamiłowania a filozof raczej tylko z
ciekawości zwróciłem się do osób lepiej przygotowanych w odbiorze takich konstrukcji. Różne otrzymałem odpowiedzi. O zgrozo wielu tak zwanych humanistów albo
Część 22 / 3
całkowicie zgodziła się z owym dowodem albo wyciągało „ciężką artylerię” filozofii i przenosiło się na poziom dla mnie niedostępny. Dla mnie jednak dowód ten jest mało logiczny. Opiera się na filozofii, uwaga, antycznej. Myślę oczywiście o Platonie i platończykach. Od jego czasów minęło
już dwadzieścia stuleci i dziwnym mi się wydaje kultywowanie jego poglądów w tej dziedzinie skoro odrzuciło się inne. Zresztą nawet przyjmując stanowisko
Platona dowód ontologiczny trąci szalbierstwem. Jest to standardowy dowód poprzez założenie tezy. Wielu studentów matematyki w tym i moja osoba popełniała go
często i gęsto w zadaniach dowiedź że… Otóż wyobrażenie sobie istoty idealnej nie jest chyba takie łatwe, a wynik oczywisty. Tendencje kulturowe i antropocentryczne mają tu znaczący wpływ. Czym
jest więc istota idealna? To nie proste. Zestaw zalet takowej musi być po pierwsze kompletny po drugie niesprzeczny. Kwestia sporną jest także, które cechy
uznamy za zalety, a które za wady. Być może także istnieją inne kategorie cech, nie będące ani zaletami ani wadami. Co powiemy na przykład o rudych włosach?
Moja babcia mawiała, że to symbol fałszywości – czyli wada. Raczej się z nią w tym nie zgadzam. Trudna sprawa zatem z ta listą nieodzownych cech ideału. Inną
Część 33 / 3
ogólniejszą kwestia jest tu niesprzeczność tych cech. Nie można być jednocześnie nieskończenie romantycznym oraz nieskończenie racjonalnym, pozostając
równocześnie w pełni władz umysłowych. Jednymi z największych, obiektywnie, zalet jest dobroć i miłosierdzie, ale także sprawiedliwość, uczciwość i zdecydowanie. Przesuwając wszystkie cechy do
nieskończoności dochodzimy moim zdaniem do konfliktu. Jak można ukarać winowajcę będąc nieskończenie miłosiernym i nie ukarać będąc nieskończenie
sprawiedliwym. Złagodzenie kary zamiast jej zniesienia nie upraszcza wcale sprawy, przeciwnie, komplikuje ją. Łagodzenie kary jednemu osobnikowi byłoby
niesprawiedliwie wobec innych. Nawet jeżeli wszystkim późniejszym również byśmy tą karę zmniejszyli to zostają jeszcze wcześniejsi. Gdyby bożą wszechmocą w
momencie pojawienia się pierwszego takiego osobnika złagodzilibyśmy karę już jemu i wszystkim jego następcom to zależnie od interpretacji albo wcale byśmy
kary nie zmienili przecząc zatem miłosierdziu albo zaparlibyśmy się sprawiedliwości. Rzeczywiście jest to…