Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 7 min czytania

Drapieżnik cz. II

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

I

Wydarzenia owej feralnej nocy sprawiły niemałe zamieszanie w dotychczas spokojnej miejscowości. Niby nikt nie śmiał otwarcie powiedzieć Salimowi, żeby odszedł z ich społeczności. Jednak wszyscy dawali mu to do zrozumienia. Zabił swojego rodaka, przyjaciela. Ludziom wydawał się zbyt nieprzewidywalny. Skoro podniósł rękę na jedynego, który go znał, zapewne mógł też zaatakować kogokolwiek z nich. Podobne myśli kiełkowały w głowach wszystkich mieszkańców. Nikt nie wypowiadał swoich obaw na głos. Salim nie miał więc okazji bronić się przed zarzutami. Opowiedział raz swoją historię, że zabił Arasa, gdy tamten chciał zaatakować noworodka. Wyjaśnił, że zrobił to z wdzięczności do tych dobrych ludzi, którzy przyjęli go pod swój dach; że chronił ich dziecko... Jednak ukradkowe spojrzenia nie słabły. Nikt o nic nie pytał, ale każdy starał się unikać towarzystwa tajemniczego cudzoziemca. Salim czuł to wyraźnie – bali się go. Jego natura nie pozwalała mu na zbytnią serdeczność i wylewność. Wiedział, że nie ma szans przekonać tych ludzi do siebie. Postanowił odejść. O syna się nie martwił. Niewiele go teraz obchodził. To z jego powodu zabił przyjaciela. Teraz był na tego malca wściekły. Nikt nie wiedział, że to on jest jego ojcem – nie mógł więc go zabrać ze sobą. Sam pozostać w miasteczku też nie potrafił. W tej chwili wszystko wydawało się okrutną kpiną losu. Mógł teraz, razem z Arasem, wyruszać w podróż po świecie. Zamiast tego stracił i kumpla i tego cholernego bachora. Został sam. Zaczynał wszystko od nowa. Jedna tylko rzecz się zmieniła – był teraz odważniejszy i więcej potrafił. Nie potrzebował już tak bardzo swojego szalonego kolegi, aby z podniesioną głową pójść przed siebie w świat. Wiedział, że da sobie radę... szkoda tylko, że sam...

II

Młody Eiran dorastał w spokoju. O obcych dawno zapomniano. Jego matce wybaczono nawet fakt, że przyniosła do domu bękarta, o którego ojcu nie potrafiła nic powiedzieć. Młoda wdówka zapierała się wciąż, że nie ma pojęcia jak do tego doszło, że nie pamięta żadnego mężczyzny; nie wie skąd to dziecko. Ale dziecko było. Fakt, któremu nie można zaprzeczyć. Po kilku latach nikt już nie przypominał niechlubnego pochodzenia młodego chłopaka. Zaakceptowano go. Szczególnie, że był niezwykle spokojnym i grzecznym dzieckiem. Nigdy nie podnosił głosu. Miał w spojrzeniu pewną melancholię, smutek... Jego wielkie, czarne oczy patrzyły na ludzi z ogromnym zrozumieniem. Z początku nikt nie widział w nich pobłażliwości. Z nikim się nie kłócił. Nie podejrzewanoby go więc o negatywny stosunek do kogokolwiek. Jego cyniczne uśmiechy brano za przejawy inteligencji. Jego chłodny stosunek wobec rówieśników za dojrzałość emocjonalną. W głębi duszy jednak Eiran zawsze wiedział, że do nich nie pasuje. Zawsze czuł się inny. Nigdy nie rozumiał jednak – dlaczego.

III

Miał 14 lat, gdy pierwszy raz wydarzyło się coś, co naprawdę go zaniepokoiło. Szedł na spacer do lasu, gdy zobaczył młodszą o 2 lata córkę sąsiadów. Raina bawiła się z jakimś młodziutkim królikiem, który z zainteresowaniem obwąchiwał jej rękę. Eiran kucnął za krzakiem i z ukrycia obserwował całą scenkę. Dziewczynka powoli zbliżała drugą dłoń do zwierzaka, by pogłaskać go po plecach. Królik jednak, przestraszony nagłym dotykiem, odwrócił szybko łepek i ugryzł Rainę w dłoń. Dziewczynka krzyknęła z bólu, a królik uciekł, szukając matki,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%