Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 10 min czytania

Drapieżnik cz. III

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

I

Eiran nie potrafił wykrztusić z siebie ani słowa. A ten przerażający obcy mówi mu jeszcze na dodatek: „porozmawiajmy”! O czym, do cholery?!? Przecież on doskonale widział, co zrobiłem – myślał chłopak. Mam mu teraz odpowiedzieć bajeczkę o nieszczęśliwym dzieciństwie, które doprowadziło mnie do tak szaleńczych czynów? A może paść na kolana i wyznawać grzechy? Może to jakiś pierdzielony misjonarz? Albo zwykły wariat? W końcu sam się uśmiecha, patrząc na przywiązane do drzewa zwłoki! I wtedy TO do niego dotarło... - Byłeś tu przez cały czas, prawda?!? – mówił, drżącym jeszcze głosem Eiran. Patrzyłeś na wszystko, co robię... - Tak – odpowiedział obcy ze stoickim spokojem i zrobił krok do przodu, by przyjrzeć się chłopakowi. Eiran, choć z natury nie strachliwy, odruchowo odskoczył w tył. - Skoro byłeś tu cały czas, to znaczy, że Ty ją tutaj przywiązałeś, rozebrałeś.... Co zamierzałeś zrobić...? - To samo, co Ty – odpowiedział mężczyzna spokojnie i nadal się uśmiechał. Eiranowi zabrakło tchu. To szaleniec – powtarzał w duchu. Dopiero chwilę później zrozumiał, że przecież sam nie jest od niego normalniejszy. Odetchnął głęboko. Odzyskał dawną siłę charakteru i odważniej już popatrzył obcemu w oczy. - Więc zabrałem Ci ofiarę – tym razem Eiran zrobił krok do przodu. Obcy jednak się nie cofnął. Uśmiechał się dalej tak szczerze i radośnie, że chłopakowi wydało się to niemal groteskowe. Tylko oczy mężczyzny zdradzały, że tak naprawdę nie jest mu do śmiechu. - Sam Ci ją oddałem, gdy zobaczyłem, że nie zamierzasz jej uwolnić – odparł spokojnie – Nie masz pojęcia jak rzadko spotyka się podobnych do mnie. To było nad wyraz interesujące doświadczenie. A teraz żegnał. Ty zaspokoiłeś swoje emocje – czas, bym i ja zaspokoił swoje. - Czekaj! – krzyknął Eiran za odchodzącym już obcym – Gdzie Cię znaleźć? Gdy już i Ty będziesz spokojny... chciałbym... porozmawiać... - Nie jestem stąd... ale jeszcze się spotkamy. To Ci mogę obiecać...

II

Przez pewien czas nic się nie działo. Eiran wiele razy łapał się na tym, że całe zajście zdaje mu się być snem. Jednak przenikliwe spojrzenie obcego mężczyzny nie dawało mu spokoju. Przewyższyło nawet emocje związane z samym morderstwem. Wiedział, że ofiar może być wiele... ale ten obcy... On wiedział... On rozumiał, co się teraz dzieje w duszy chłopaka. A Eiran nie mógł przepuścić okazji, by dowiedzieć się jak pokierować swoimi emocjami, jak wykorzystać pasję, która w nim narastała. Nie traktował obcego jak mentora. O nie! Ale budził on w nim pewne zainteresowanie... no i może trochę strach... ale to tylko dlatego, że nie wiedział jeszcze na co stać tajemniczego obcego.

III

Tego ranka nic nie zapowiadało nagłych zmian, jakie miały zmienić już na zawsze życie młodego Eirana. Co więcej, było leniwie, spokojnie. Można by powiedzieć – śmiertelnie nudno. Słońce świeciło niemiłosiernie mocno, upał otumaniał najtwardszych nawet zwolenników wysokich temperatur. Chłopak snuł się bez celu po lesie, szukając schronienia w cieniu drzew. Rozmyślał o sobie, swoim stosunku do ludzi... o tajemniczym mężczyźnie, który z takim uśmiechem patrzył na wybuch jego morderczych skłonności... - Chodź! – usłyszał nagle głos za sobą i w tym samym momencie został z przerażającą siłą pociągnięty w stronę krzaków. Eiran nie mógł w to uwierzyć – mężczyzna, TEN mężczyzna, zakradł się do niego zupełnie niezauważony. Nigdy nikomu to się nie udało. Chłopak był niezwykle wyczulony na zmiany w swoim otoczeniu, zawsze słyszał najmniejszy nawet szelest za plecami. Często w młodszych latach dzieci nie chciały bawić się z nim w chowanego, bo ten znajdował kolegów i koleżanki bez sekundy zastanowienia. Słyszał ich oddechy, niemalże czuł bicia serc. Nie zastanawiał się nad tym, wtedy. Dopiero w ostatnim czasie uznał, że to niezwykła i unikalna umiejętność. A teraz ON podszedł do niego bez najmniejszego nawet problemu. Mało tego, był wystarczająco silny, by ciągnąć za sobą chłopaka również obdarzonego niebanalną siłą. Eiran biegł więc za nim, ciągnięty za ramię, potykając się o gałęzie. Uścisk obcego jednak nie zelżał nawet na chwilę. Szaleńczy bieg trwał dość długo, aż znaleźli się w jaskini ukrytej w pobliskich gąszczach. Eiran nie czuł zmęczenia podczas biegu, a może nie zdawał sobie z niego sprawy, bo w momencie, gdy mężczyzna puścił jego rękę, chłopak osunął się na ziemię. Otumaniony, nieco przestraszony, patrzył na dziwnego przybysza mętnymi nieco oczami. Tamten zaś uśmiechnął się tylko tym samym uśmiechem, którym obdarzył go przy ostatnim, podobnie nietypowym spotkaniu. -

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Drapieżnik cz. III — czytnik · opowiadania