Biografia · 5 min czytania
droga
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
DROGA
…i śniłem o Tobie w mroku płaczących gwiazd Chciałem być jak ptak, który w locie rozpostarł swe skrzydła i tęsknić Patrząc w tą dal, tak bezkresną, tak suchą z pragnienia i smutną z rozpaczy widziałem cień życia z omamów cierpienia powstałego, cień życia, którego twarz wznosząc się z płomieni ciemnego ognia nienawiści promienieje płacząc do niebios Jej rysy jawił lęk i trwoga z przeszłości, a kruche ich cienie spowalniały mowę w myśleniu zawiłych bezkształtnych słów Tęsknota tak mało powabna i zaklęta w tajemniczą woń minionych lat stworzyła krzyże zlęknionej pogrzebanej nadziei Mój obraz mglistych dróg rozmywał szept, który ucichł, a potem znów skomlał W pewnej chwili umarł i krok mojej egzystencji kierował się w tunel tych zapomnianych okruchów zanurzonych w radość jak beztroski uśmiech dziecka Tam była ciemność, lecz powleczona zorzą słonecznych pejzaży była niegroźna Była zaślepiona i głucha w słyszalnym zgrzycie nie swojej tożsamości I słyszałem tez ten piękny trzepot wzbijającego się w przestworza ptaka Gdzieś ucichł tonąc potem w niepewności moich myśli One ratując lądy mej świadomości w zgiełku wychodzącego blasku nieba upoiły każdy stary dzień Ja idę stąpając po szczątkach niezapomnianych jeszcze chwil, które topię w studni ostateczności, a wiatr zawiści starych dziejów splatany w bryle wspomnień runął w tło kamiennych ścian rozszalałych ze smutku Łza jego gniewu padła na stok bezśnieżnych gór Ja idę dalej…
…widząc zgorzkniały kopiec urojonych myśli w krwawym strumieniu płynący spadam wraz z mym sumieniem by powstać z ruin mej trwogi, a kiedy powstanę wstanie dzień, lecz dzień wstanie, gdy ja powstanę, a wraz ze mną wróci głos tych dusz, co światłością kojąc się potrafią mogąc wskrzesić iskrę ciepła na mej dłoni staję przed wyrocznią sprawiedliwości chyląc ku niej czoła zewsząd słyszę jęk mogił, które są gdzieś tam ukryte, a płacz z mokradeł umarłości przerzedza puste wspomnienia rozdartych wnętrz klasztorów człowieczeństwa Chciałem podążyć za purpurowym blaskiem rozpostartym nad ikoną stu tysięcy minionych chwil, lecz która z nich zawoła mnie do niebios ukrytych skarbów spełnienia…