Inne · 2 min czytania
Droga
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
O 4.00 nad ranem szumi wokół mnie szosa. Jest mokra, lepi się do szyb i postukuje. W tymże momencie staje się ona tak namacalna, że niejako płynie przeze mnie i sama odnajduję się w tym szumie. Niby wiem o jej istnieniu a jednak jestem ponad tymi wszystkimi użytecznościami i przeznaczeniami. To jest jakaś niedroga i prowadzi donikąd. Ta ciemność zalega już we wszystkich częściach zmechanizowanego wehikułu. Jest zdradliwie cicha i rozwiera szeroko powieki. Jestem sama. Wtedy to odnajduję pustki i je zapełniam krótkim, wilgotnym, urywanym oddechem i upostaciowaną goryczą. Kołyszę i usypiam lęki. Lecz staję się bezładem, bezczuciem i bezcelem. Słyszę gęste pomrukiwania świata spadające z szybko mijanych drzew. Rozcinam tą przestrzeń i czuję ciemność