Inne · 4 min czytania
Droga do szczęścia cz. 5
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
I nagle coś się wydarzyło… …na scenę wbiegła Kinga! Zaczęła ciągać Agnieszkę za włosy? I to ma być mądre? Przecież Kinga nigdy nie była mądra (Haha). Kiedy Karol to zobaczył od razu się ocknął (po pięknym śpiewie Agnieszki), i pobiegł je rozdzielić. Fani Agnieszki nie mogli w to uwierzyć, że ktoś tak nawet się ośmielił. Nagle nikt tego nie zauważył, a Agnieszka leży na ziemi. Karol od razu złapał się za komórkę i dzwoni po pogotowie. Karetka przyjechała po 10 minutach. – Co się stało? – pyta lekarz. – Nie wiem! Ona właśnie tu śpiewała najnowszą piosenkę i nie wiem co jej jest! – Mówi zdenerwowany Karol. I spojrzał w tym czasie na Kingę, a ona chichotała i myślała. „I DOBRZE JEJ TAK!! TRZEBA TO POWTÓŻYĆ HAHA”. I tak pomyślała i odwróciła się na pięcie i poszła do domku. Nagle na scenę wyszedł producent i obwieścił – KONIEC KONCERTU! PRZYKTO MI! A w tym samym czasie nasi bohaterowie pojechali do szpitala do Agnieszki. Karol siedzi przy łóżku Agnieszki i ciągle rozmyśla o tym dziwnym zdarzeniu. Nagle za oknami szpitala nastał piękny poranek. Agnieszka nareszcie się obudziła. Karol także, a po nim reszta. Nagle każda spóźniła się do pracy. I nagle do Kaśki dzwoni telefon. – Słucham? – Witaj! Może jeszcze pamiętasz o pracy? A może śniłaś o mnie? I zaspałaś? – Nie! Moja siostra trafiła do szpitala! I właśnie całą noc spędziłam przy niej! – Oooo To ja przepraszam! Zadzwonię później! – Nie poczekaj! Dam ci odpowiedz jak przyjdę. Dobrze? – Już się nie doczekam! – i odłączył się. – O co ci…