Romans · 4 min czytania
Droga do szczęścia cz. 9
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Tak wiem. Ja też KOCHAM CIĘ. – odpowiedział jej Adam. I ciągnie dalej: – To znaczy, że Maciek kłamał? – Yyy… wiesz on jest o mnie strasznie zazdrosny, więc nie słuchaj go. – pociesza Kaśka. – A co tam u Łukasza? – A wszystko w porządku, a… I tu nagle rozmowa się urwała. – Halo…? Kasiu…? – nikt nie odpowiada. Słychać tylko sygnał. Następnego dnia, kiedy się spotkali Adam opowiedział całą tę sytuację. - …i wtedy nagle słyszę sygnał… - Nie wiem, co się mogło stać. Dzwoniłeś do niej później? – pyta Kostek. – Nie. – To na co, czekasz zadzwoń i pytaj co się stało? – doradza Anka. – Ok… ma wyłączony telefon. – mówi Adam. – Spróbuj wieczorem może włączy, albo gdzieś wyszła? – mówi Agnieszka. – Tak, zadzwoń. – mówi Anka. Następnego dnia Adam znowu żali się, że nie może się dodzwonić. – To może sama zadzwoni. Poczekaj parę dni. – Ale ja nie wytrzymam. Jak jej nie usłyszę to nie wiem co. – Uspokój się, nie becz jak baba. – wtrąca się Kostek. I nie wiedzą co począć. Postanowili nie zwracać na Adama uwagi. Może się uspokoi. Jak co roku nadchodzą Święta Bożego Narodzenia. I w tym czasie Agnieszka w swoim domu robi przyjęcie z tej okazji. Ale postanowiła, że w tym roku nie zrobi. Na Święta chce wyjechać w rejs, aby odpocząć. Agnieszka mieszka w domku jednorodzinnym. Na osiedlu wszyscy się znają i zawsze dekorują domy. Na dachy stawiają duże bałwany. Przez większość z osiedla zwanym „ZMARŹLAKIEM”. Kiedy wszyscy dowiedzieli się, że jedzie na rejs. I chce „ominąć” Święta, wszyscy zaczęli ją dręczyć. Nie mogła wyjść spokojnie z domu, bo jak przekroczy próg drzwi słyszy: „UWOLNIĆ ZMARŹLAKA, UWOLNIĆ…” Już nie mogła wytrzymać, przyszła do niej siostra – Ania. Agnieszka opowiedziała o wszystkim. Nagle dzwoni telefon. Odbiera. – Tak? – Cześć! To znowu