Psychologia · 3 min czytania
Droga w dół
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Gdy szła ulicą, nie rozglądała się na boki. Miała cel. Widziała ludzi spieszących się w tak nieistotnych sprawach. Ale dziś nie była jednym z nich. Szła na spotkanie z przeznaczeniem. Gdy stanęła na światłach usłyszała znajomy głos wykrzykujący jej imię. Odwróciła się. Przed nią stała Aśka, znajoma z terapii. –Hej! Co się z tobą działo? Czemu się nie odzywasz? Jak żyjesz?- zalała ją tysiącem pytań. Ale Wera nie słuchała. – Jest ciężko ale daje rade- odpowiedziała zdawkowo. Ale Aśka nie miała zamiaru odpuścić. – Nadal bierzesz to gówno?- spytała i spojrzała Werze głęboko w oczy. –Sory spieszę się.- powiedziała szybko i chciała przejść ale Aśka złapała ją mocno za rękę. Stanowczo za mocno. – Mi się udało. Spieprzysz sobie życie- powiedziała a po chwili namysłu niemal szeptem dodała; -Chyba nie chcesz skończyć jak De-. Tego było za wiele. Wera wyrwała się z uścisku i zaczęła biec. Słyszała jak Aśka coś krzyczy ale nic do niej nie docierało. Przypomniał jej się De. Przez chwile myślała że stoi przed nią. Widziała jego wesołe orzechowe oczy. Te oczy które w ostatnich chwilach życia były poważne i wołające o pomoc. Stanęła. Nie była w stanie dłużej biec, drogę zasłoniły jej łzy. Zobaczyła przed sobą wysoki biurowiec przynajmniej na 30 pięter. To był cel jej podróży. Wera weszła do środka…