Psychologia · 6 min czytania
Drogi tato: kara i zbrodnia
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Czy wiesz jak pięknie wyglądają Twoje wnuczki, kiedy biegają po parku? Susanne ma na sobie sukienkę w fioletowe kwiaty i huśta się razem ze swoją najlepszą przyjaciółką na takim koniku, który działa na zasadzie dźwigu. To była moja ulubiona pozycja na placu zabaw. Kiedy Sara opada na ziemię moja śliczna córeczka szybuje w górę jak roześmiany aniołek. Ma pyzatą buzię i brak jej jedynki, co tylko nadaje jej charakteru. Natomiast Ania bawi się obok mnie w piaskownicy z innymi dziećmi. Ania uwielbia uklepywać babki z piasku i strasznie się złości, kiedy któraś jej nie wyjdzie. Potem zupełnie już jej nie interesuje, że pozostałe dzieci je niszczą. Grunt, to żeby się udały. Muszę na nią nieustannie uważać gdyż, co chwile jej ręce zupełnie brudne wędrują nieświadomie do ust. Wiesz czemu piszę prawda? Piętnaście lat. Śmierć już dojrzała. Jako zupełnie wykształcona dziewczynka ma już piersi i własny rozum. Przypuszczam, że to najlepszy moment, żeby rozbiła ścianę i wyszła ze mnie. Lada dzień zamieni się w starą pannę, która będzie już zbyt zmęczona by odejść. Więc piszę. Dostaniesz ten list, usiądziesz na krześle, włożysz te paskudne, wielkie okulary w szklanej, trochę czerwonej oprawie. Może będziesz akurat jadł zupę albo pił mleko. I będziesz go czytał aż uwierzysz. Zimą Susanne przy obiedzie opowiedziała mi o chłopcu, który codziennie wyciąga z papierowych toreb butelki i je wrzuca do pojemnika na szkło. Jestem pewna, że o wiele mniej upokarzające byłoby mu wrzucić je do zwykłego śmietnika, bez publicznego ujawniania zawartości. Tyle, że tu nie ma takiego zupełnie zwykłego pojemnika, do którego mógłby je zupełnie anonimowo wrzucić. Więc odbywa tę krępującą segregacje prywatności rodziców. Susanne nie wie jak wyglądają butelki od poszczególnych alkoholi. Zna tylko butelki od win, które my pijemy. - Tamte były trochę jak te- wskazuje na stojak z czerwonymi burgundami i białym nadreńskim- tylko przeźroczyste, jak po coli. I nagle to wszystko wróciło. Tyle razy widywałam w tym czasie alkoholików. Brudnych, niedomytych, śpiących w podziemnych przejściach i w kątach stacji metra. A kiedy wychodziłam na powierzchnie, to widywałam innych. Zupełnie czystych nałogowców w dobrze skrojonych garniturach, albo z przewieszonymi przez ramie torbami z przyrządami rzemieślniczymi. Widywałam pijane kobiety z towarzystwa, o których mówiono PIJĄ. Z pierwszych stron tabloidów straszyły zachęcające do kupna gazety tytuły mówiące o wielkich gwiazdach, które miały problem. Ale już prawie zapomniałam, o pozawijanych w gazety butelkach po wódce, które wyrzucałam do śmietnika, kiedy mamusia Cię zagadywała, choć ty i tak o wszystkim wiedziałeś prawda? To była czysta uprzejmość z twojej strony wobec niej, że udawałeś, że nie widzisz. Nie jestem tylko pewna czy wiesz, że mamusia mi wytłumaczyła, że to taka zabawa. Trochę jak chowanego. Miałam dyskretnie wynieść te butelki i możliwie cicho wrzucić do kontenera. Byłam przekonana, że to najlepsza…