Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

filozofia · 6 min czytania

Drzewolucja

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

*** pierwszy

22.03.2023 14:22 "Drzewa, ptaki i ludzie" Przy drodze, za zakrętem, rosło to stare drzewo. Pamiętam, bo tam wszystko się zaczęło. Uderzał tam w rytm oddechu ten dziwny ptak, no jak mu tam, jak cię ludzie nazwali? Stukiem stukałeś w głąb, by nażreć się tym nie swoim wnętrzem. - Nie nażresz się, bo pusto we mnie i nic. Rozpadam się. Każdego dnia jest mnie coraz mniej. Czuję, jak łamią się moje palce, jak umiera dłoń, jak usycha ręka, a później serce. Przy każdym silniejszym podmuchu życia niknie moje ja, a powstaje on. Lecz jeszcze daleko jest, jeszcze lat kilka zanim się uwolni. To ty wcześniej zdechniesz, więc teraz żryj, karm się moim ciałem i moją zatęchłą myślą. - Głupiś, ja nie muszę tu być, mogę odlecieć.

*** numer dwa

Młody wtedy byłem, patrzyłem jak tamten zanika. Wtedy niczego nie czułem, nie rozumiałem dlaczego tyle ptaków odwiedza jego nieważną treść. Próbował odganiać je wszystkie i gdy tylko głębszy zawiał wiatr, godziwie machał tą swoją próbą istnienia. Lecz w czasie ciszy widział ich śmiech i własną śmierć. I w końcu dosiadły go i zabiły. Kradły wszystko co prawdziwe, kradły nie swoje ja, nawet wtedy, gdy nie zostało już nic. Chciałem, by trwało to jak najdłużej, bo kiedy jego zabraknie, na mnie przeniesie się ich kaleczący wzrok. Jestem tym drugim, który ani jest, ani nie jest. Drzewem następnie kolejnym. Jestem świadkiem tego bezsensu, z pytaniem myśli, po co? Czy potrafisz się skończyć, tak sam z siebie wyjść i odgadnąć, co nieodgadnione? - Nie potrafi, zostaw go, wrócimy za chwilę. Widziałem jak go ścinali, ostatni raz spojrzał na mnie i upadł. Chyba mu zazdroszczę, chyba, bo sam jeszcze nie wiem co lepsze, życie wśród nich czy śmierć?

*** na zakręcie

- Źle skręciliśmy! - Dobrze! Wiem dokąd idę! - Jak zawsze wiesz... - Co?! - Nic! To chyba strach przed ciszą jest. Nie rozmawiamy prawdziwie, a krzyczymy tylko, by zagłuszyć pustkę w głowach. - Źle skręciliśmy! - Zamknij się! Kurwa! Kiedy tamtego dnia wschodziło słońce, nie myślałem o tym co teraz. To miał być zwyczajny dzień, jak inne, taki sam. Wstało to samo rano, podobny wiał wiatr, szumiała trawa i rósł ten czerwony kwiat. Stałem jak zwykle na tej zielonej polanie i myślałem, że dziś też nic z martwych nie powstanie, że żaden ten ich człowieczy trud nie przekroczy bramy piekła. Ale stało się. I teraz idą, zapalają ogień, który dla nich jest tylko. Sami sobie są świecą, bo dla tamtych głupców jest już za późno. Widziałem ich z daleka. Słyszałem, jak krzykiem swych gardeł zabijali nie tylko siebie, ale też tych niewinnie innych. - Oni po prostu jechali szybciej, bo szybciej chcieli być. - Spierdoleni idioci! O tamtym starym pniu mało kto pamięta, bo nikt z nich go nie znał. Na tym cmentarzu wspomnień toczą się tylko ci, którzy przetrwali. Byty prawdziwe, lecz od dawna niepotrzebne. - To przez to drzewo się zabili!…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%