Thriller · 11 min czytania
DUCH TITANICA: rozdział 2
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
ROZDZIAŁ 2
I
- Na rodzoną matkę cię przeklinam i tego diabelnego kota!- Magda wrzeszczała, a jej głos rozchodził się po całym mieszkaniu. – Za chwilę wróci Bill i lepiej dla ciebie, żeby nie widział co tu się stało. Siostry stały w kuchni. Kot powoli i bez pośpiechu zlizywał rozlane mleko z blatu stołu. Magda wzięła go na ręce i gwałtownym ruchem zrzuciła na ziemię. W mleku leżały odłamki szkła potłuczonej butelki, a także całe zalane dokumenty ich brata. Magda podniosła je i otrzęsła je z białego płynu. - Ich się raczej już uratować nie da. Boże. Akurat w takim momencie, gdy są one nam najbardziej potrzebne. Gdybyś pilnowała tego głupiego rudzielca nic by się nie stało! - Przepraszam.- Katty odpowiedziała cicho. - A co mi teraz da twoje „przepraszam”?! Czy ty w ogóle jesteś świadoma tego co zrobiłaś?!- w tej samej chwili do mieszkania wszedł Bill. Zamknął za sobą drzwi i nie zwracając wzroku w kierunku kuchni powiesił płaszcz przeciwdeszczowy na wieszaku . Później poszedł do łazienki wytrzeć w ręcznik mokre włosy, nadal nie zwracając uwagi na siostry. - Zrób coś…- Katty przeraziła się nagle. Była ona inna od wszystkich. Wyjątkowo nie śmiała, ogólnie zamknięta w sobie. Mówiła niezwykle rzadko. Teraz jej oczy były duże, pokryte szklaną warstwą. Łzy same napłynęły jej do oczu. Był w nich lęk i pewna prośba do Magdy, by coś zrobiła- Proszę, Magda. - Co mam teraz zrobić. Schować te papiery i odłożyć całą sprawę na dzień wyjazdu. Wtedy na pewno Bill z nami nie popłynie! Drzwi od łazienki powoli uchyliły się, a za nich dobiegł pretensjonalny głos brata- Dlaczego ten płaszcz nie ma kaptura, do cholery?- Drzwi otwarły się całkiem. Bill wyszedł ciągle susząc włosy ręcznikiem. W pierwszej chwili zauważył rozlane mleko. - Zostaw baby same w domu…- zamruczał pod nosem i podszedł bliżej sióstr. Magda w dłoni trzymała kapiące jeszcze dokumenty. - Co tu się stało?- zwrócił się do Magdy i jednocześnie spojrzał na jej rękę, później na dłoń w którym trzymała rozkładający się papier.- A to co?- dodał po chwili. - Widzisz.- zaczęła siostra niepewnie- Katty wyszła do łazienki i kot został sam- Magda niezdarnie układała zdania drżącym głosem- Musiał chyba wejść na półkę i strącić mleko. - A to co trzymasz w dłoni? - Więc… Na stole leżały twoje dokumenty… - Słucham?- w tej samej chwili Bill odwrócił się w kierunku swej drugiej siostry- Katty? Czy ja dobrze usłyszałem? Zdenerwowana dziewczyna nerwowo pomachała głowa na znak „tak”. - Trudno- odpowiedział ciężko wzdychając. - Trudno?- powtórzyły naraz obydwie siostry. Nie mogły uwierzyć, że powiedział słowo „trudno”. Przecież mówiąc to jednocześnie zrezygnował z rejsu, na który tak długo czekali. - I tak bym nie mógł. Lecę do Nowego Jorku w celach służbowych. - Tak po prostu lecisz to Nowego Jorku. Przecież to Atlantyk stąd!- Magda nie mogła uwierzyć. - Ale statek też tam płynie. Spotkamy się. No tak. Cały Bill. Jego zmienność zaskakiwała wszystkich wokoło. Wczoraj byłby wstanie poćwiartować za to rudzielca (bo tak na kota mówili Bill i Magda) i wygonić z domu jego właścicielkę. Dziś powiedział to z taką lekkością i z takim spokojem ducha jak by był świeżo po kuracji dla psychicznie chorych i lekarz kazał mu się nie denerwować.
II
Część 22 / 2
- Kici, kici, kici, kici- po domu roznosiły się ciche głosy, które niezwykle wybijały się z monotonnej ciszy.- Gdzie jesteś koteczku? Katty powoli szła przez gąszcz kuchennych mebli. Z wysuniętymi do przodu rękoma starała się dotknąć każdego znajomego jej przedmiotu, aby to on wyznaczył jej dalszą drogę. Szła w zupełnej ciemności. Nikła łuna światła pochodząca z przydrożnej latarni wpadała przez uchyloną roletę. Kot przemknąwszy pod stołem, a następnie przemknąwszy obok szafek i piekarnika stanął na środku kuchni wtapiając swe łapki w miękki dywan. Dało się słyszeć cichy pomruk kota, a jego sierść delikatnie zafalowała pod wpływem cichego powiewu wiatru. Cichego powiewu wiatru? Skąd w szczelnie pozamykanym pomieszczeniu wiatr? Katty zbliżyła się do okna by upewnić się czy aby na pewno jest zamknięte. Niestety, były zamknięte. Sierść kota ponownie zafalowała, a podmuch snując się po ziemi wspiął się na ciało dziewczyny. Ogarnął ją zimny dreszcz, ale nie bała się. Spoglądając na swe ciało widziała wyróżniające się z ciemności łuny błękitnego światła, które coraz bardziej oplatały się wokół niej. Jej włosy lekko uniosły się do góry. Katty obserwując cieniutkie łuny światła zaprowadziły jej wzrok do drzwi wejściowych. Ruszyła po woli w kierunku drewnianych, zwyczajnych drzwi. Zupełnie zapominając o kocie przekręciła pomalowaną na złoto gałkę.
Uchyliwszy drzwi poczuła zimno. Wyjrzała na korytarz. Był zupełnie pusty, ale mimo tego palące się światła, sprawiały, że było tam jasno. Wyszła na beżowy chodnik. Ściany były obite białą, w nic nie zdobioną okładzinę. Pomieszczenie wydawało się bardziej smutne i jeszcze bardziej puste niż kiedykolwiek. Nie zamykając za sobą drzwi weszła na dywan. Łuny światła wyłaniały się zza zakrętu, gdzie korytarz się rozdzielał. Katty idąc wzdłuż nich czuła jak zimno coraz bardziej przenika jej ciało. Palce jej zesztywniały. Temperatura mogła być nawet minusowa.
Dz