Thriller · 6 min czytania
Dusze Przeklęte cz.2
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wstałem i rozejrzałem się dookoła. Była gęsta mgła i niewiele było widać, lecz dostrzegłem spiczaste góry po obu moich stronach. Nie oglądając się za siebie ruszyłem. Czułem na sobie setki oczu głodnych stworów, które w każdej chwili mogły się na mnie rzucić. Domyśliłem się, że są tu jako strażnicy, którzy pilnują czy wykonam powierzone mi zadanie. Szedł przed siebie. Po około dwustu metrach usłyszałem ciche wołanie. Skierowałem się w tym kierunku. Ciągle byłem obserwowany. Przed sobą zobaczyłem małego chłopca, który skulony płakał. Podszedłem bliżej, by zobaczyć czy nic mu nie jest. Nie rozumiałem skąd się tu wziął. Gdy dotknąłem jego ramienia ten błyskawicznym ruchem odwrócił się i ukazał mi swoją twarz. Była zmasakrowana. Nad lewym okiem widniała szeroka szrama, prawy policzek był wyjedzony jakby przez robaki, oczy miał spuchnięte, a z ust wystawał zwisający ząb. Dreszcz przeszedł mnie po całym ciele i odskoczyłem od chłopca. Jego wygląd był przerażający. Zaczął się przeraźliwie śmiać, to było nie do wytrzymania. Śmiał się jak rechocząca żaba, która właśnie połknęła muchę. Był straszny. Zacząłem uciekać, pędziłem przed siebie nie zważając na kamienie, o które się potykałem. Śmiech był wszechobecny, nie mogłem tego powstrzymać. - Przeznaczeniu nie uciekniesz – usłyszałem tuż za moimi plecami. Nie miałem odwagi się odwrócić. Stałem jak wryty z zamkniętymi oczami. Potwornie się bałem. Gdy otworzyłem oczy chłopiec stał przede mną i koślawo się uśmiechał. - Czy zdołasz przejść przez to piekło jeszcze raz? Zrobisz to dla niej? W każdej chwili możesz się wycofać i wtedy poczujesz ulgę. A raczej, nic nie poczujesz….- powiedział zadowolony. - Zrobię wszystko… - wykrztusiłem. Wszystkie mięśnie miałem napięte do granic możliwości. Chłopiec podał mi rękę. Złapałem za nią z obrzydzeniem. Poprowadził mnie dalej przez mgłę. Przed nami pojawił się obraz innego chłopca bitego w szkole. Spostrzegłem, że to ja byłem tym chłopcem. Te dranie chciały wykończyć mnie psychicznie, sprawić bym się załamał i zrezygnował. Patrzyłem jak jestem bity, opluwany i poniżany. Starsi koledzy złapali mnie, dwunastoletniego bezbronnego chudzielca za spodnie i wywiesili przez okno. Wisiałem tak na oczach wszystkich, widziałem jak się ze mnie śmieją i nabijają. Wszystko przeżywałem na nowo, czułem ten wstyd, to poniżenie. Chciałem zapaść się pod ziemię, zniknąć lecz nie miałem takiej możliwości. - Wszystko może się skończyć – powiedział zakrwawiony chłopiec, który był ze mną – wycofaj się, a…