Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Hobby · 4 min czytania

Dwa światy jeden koniec

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Był to wietrzny, zimowy wieczór... Wiart unosił tysiące maleńkich płatków śniegu. W pewnym warszawkim mieszkaniu na twardym łóżku siedzial mążczyzna, w ręku tlący się papieros... Jego twarz była nie ogolona, wyglądał jakby już na niczym mu nie zależało. Lecz było wręcz przeciwnie to tęsknota za kobietą go zgubiła... Jej zdjęcie wisiało na pustej poszarzałej ścianie. Brązowa oprawka otarzała jej portret, miała kruczo czarne włosy, loki opadały na jej opalone ramiona. Błyszczały bursztynowe oczy, karminowe usta... Mężczyzna podniusł glowę, jego oczy zatrzymały się na olśniewającej fotografii. Tylko ona promieniała kolorami w tym szarym mieszkaniu. Nagle rozległo się pukanie do drzwi. Była to sąsiadka tylko ona czasami tam zaglądała, przyniosła gorący obiad Marcinowi, bo tak miał na imię męższczyzna. Rozmawiali do ciemnej nocy. Tak mijały miesiące... Nadeszła wiosna, drzewa zaczęły się zielenić, kwiaty kwitnąć, a ludzie zaczęli się cieszyć słońcem... Marcin jednak w przeciwieństwie do reszty siedział w szarym mieszkaniu, ogarnięty tęsknotą. Przyszła Madzia sąsiadka, przyniosła czerwone wino. Z szafeczki wyciągnęła lampki, Marcin nalał wina i zaczęli rozmawiać o własnych problemach, ta rozmowa zbliżyła ich do siebie. Marcin niepewnym ruchem odgarnął włosy z szyji Madzi... Ich usta zbliżyły się do siebie, niewinne muskanie warg zmieniło się w namietne pocałunki. Dłonie wędrowały po ich ciałach... po chwili byli juz nadzy. Kochali się w namietnym uścisku. W końcu zasnęli przytuleni…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Dwa światy jeden koniec — czytnik · opowiadania