Inne · 2 min czytania
Dwadzieścia pięć kroków
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dwadzieścia pięć kroków ode mnie on się zaczynał. Palce, stopy, łydki, nogi, inne palce, dłonie, papilarne linie, ręce. Tors, szyja. Usta, nos nienaturalnie płaski, oczy zapadnięte, czoło zmarszczkami naznaczone i włosy w nieładzie, włosy długie i czarne, splecione, grube, tłuste. Włosy które wiele przeszły. To wszystko podszyte skórą szarą, popękaną, w palcach się kruszącą, przykrą w swym upadku. Te części się na człowieka składają. Wiem, że jest martwy.
On umarł dla uzyskania wolności i dla dania mi swobody myślenia, snucia interpretacji. On umarł zaledwie dwadzieścia pięć kroków ode mnie. Umarł wcześniej, ale dla mnie jego śmierć rozpoczęła się właśnie dwadzieścia pięć króków temu. Z każdym ruchem mojej stopy, ten człowiek się zatracał dla świata. To ja jestem winien jego śmierci, gdyż to właśnie ja go odnalazłem.
Obarczył mnie…